Niedziela minęła bardzo szybko. Składała się głównie z wizyt rodziny i doktorów. Ostatni odwiedzający wynieśli się po 22.
- Idę do łazienki - Noemi wzięła kosmetyczkę i poczłapała do łazienki, Tom w tym czasie wyciągnął spod poduszki telefon i pisał SMS-y.
- Z kim piszesz? - dziewczyna dosyć szybko wyszła z łazienki i widząc Toma z telefonem nie mogla się oprzeć by zadać mu to pytanie.
- Napisałem do Nelly, ale mi nie odpisała
- O! Do Nelly!?
- No, ale powoli zaczynam tego żałować, w tym szpitalu to już mi odbija... - pokręcił głową i położył telefon na szafkę
- Nie znasz jej? Na pewno położyła gdzieś telefon i zapomniała o nim albo po raz kolejny wylądował w lodówce - Noemi zaśmiała się i usiadła na łóżku Toma - Wiesz, że ona wcale nie chciała z tobą zerwać i że nadal cię kocha, prawda?
- Właśnie, że o tym nie wiem.
- To się dowiedz, nie chcę żeby dłużej cierpiała...
- Ona nie może cierpieć, a ty możesz?
- Co?
- Przecież wiem, że go kochasz - Tom spojrzał na dziewczyną, a ta wstała i położyła się do swojego łóżka
- Niby kogo, Świętego Mikołaja? - zakpiła
- Jeżeli Allan to dla ciebie Święty Mikołaj, to tak o niego mi chodzi.
- A jeżeli nawet to co z tego, jeżeli ona ma tą swoja "stabilizację"?
- Nie udawaj, wiem że wczoraj nie spałaś i wszystko słyszałaś...
- Skąd wiesz? - zapytała i aż usiadła na łóżku
- Zawsze śpisz na boku, a nie na plechach tym bardziej, że głowę miałaś odwróconą w stronę okna, jeżeli tak miałaś zamiar "przespać" cała noc to rano obudziła byś się ze zdrętwiałym karkiem, jak nic - zaśmiał się, a Noemi dołączyła do niego śmiejąc się z własnej głupoty.
- Nie wiedziałam, że przyglądasz mi się jak śpię- znowu się zaśmiała
- Tak mi się rzuciło w oczy, bo co noc tak śpisz...
- Czegoś tutaj nie rozumiem - spoważniała - Dlaczego mówiłeś Allanowi, ze śpię?
- Chciałem żebyś usłyszała to od niego, nie ode mnie.
- I tak zbytnio nic nie wiem, słyszałam coś, że nie chce być z Jasmine.
- Usłyszałabyś więcej, gdybyś się nie "obudziła".
- Czułam się źle podsłuchując was, więc.. "obudziłam się" - pokazała Tomowi język i położyła się, ziewając.
- Zmęczyły mnie te wizyty, pogaduszki i ogólnie cały ten dzisiejszy dzień. - Noemi znów ziewnęła
- Mnie też i to jak... Masz się fajnie, bo wiesz że to twoja ostatnia noc tutaj, a ja... będę tutaj miesiąc, dwa, a może nawet trzy miesiące kompletnie SAM.
- Allan będzie cię odwiedzał średnio dwa dni dziennie i klasa będzie przychodzić i ja tez MOŻE kiedyś się przyczołgam, chociaż szczerze powiedziawszy nie będzie mnie tutaj ciągnęło.
- Ehh... Musze jakoś dać radę, a teraz wybacz ale idę spać, bo dłużej już nie dam rady nawet mówić, jestem... - przerwało mu ziewnięcie - padnięty na maxa, dobranoc
- Ja też, dobranoc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz