czwartek, 23 września 2010

[010]

Noemi obudziła się bardzo wcześnie i nie potrafiła już zasnąć, żwawo wstała z łóżka, ostrożnie wsunęła na nogi cieplutkie kapcie i podeszła do okna. Na dworze było szaro i ponuro, no tak... już czuć jesień, gdzieniegdzie słońce, które przedarło się przez chmury rzucało swoje blade światło. Westchnęła tylko i poszła do łazienki, gdzie się przebrała, uczesała i umyła.
- Już nie śpisz? - zapytał Tom, kiedy dziewczyna wyszła z łazienki, Noemi usiadła na łóżku i powiedziała
- Jak widać... Cieszę się, że już dzisiaj wychodzę
- Ale wypisy są dopiero od 15!
- Wiem, ale i tak nie mogę spać - nastała cisza - Popatrz za okno - przerwała ją Noemi - Już czuć i widać jesień, w tym roku jakoś szybko, dopiero dwa tygodnie temu szliśmy do szkoły.
- Zaraz spadnie śnieg, a potem święta, Nowy Rok, później już przyjdzie wiosna, a potem lato i wakacje i znów wszystko od nowa. Czas leci stanowczo zbyt szybko...
- No... - westchnęła dziewczyna
*** (tymczasem w szkole)
- Amanda łap!
- No gdzie mi rzucasz ten zeszyt!?
- Mówiłem, że masz łapać! - Amanda i Allan jak zawsze dokuczali sobie, zadzwonił dzwonek
- Dobra chodź - Amy uśmiechnęła się i chwyciła chłopaka za rękę, weszli do klasy jako ostatni.
- Dobrze, dobrze gołąbeczki, możecie już zostać na środku do odpowiedzi - powiedziała pani z historii
- Ale dlaczego? - dziewczyna nie była przygotowana, nauczycielka nic nie odpowiedziała tylko zadawała pytania dotyczące II Wojny Światowej. Po odpowiedzi usiedli razem w pierwszej lepszej, wolnej ławce.
- Ej, uśmiechnij się, co ty taka smutna? - zapytał Allan Amandy szeptem
- Byłbyś wesoły gdybyś dostał 2 z odpowiedzi?
- Poprawisz, nie bój żaby. Skoczymy dzisiaj odwiedzić Allana i Noe w szpitalu?
- Ymm... wiesz, ja mam dużo roboty w domu, lepiej pojedź sam.
- Ale dlacz... - chłopak nie dokończył, ponieważ nauczycielka zadała mu pytanie.
*** (szpital)
- Współczuję nam tego żarcia tutaj- Noemi zrzucała z kanapki zwiędły listek sałaty
- Ciesz się, że nie ma zupy mlecznej.
- O... bądź cicho, obrzydziłeś mi teraz jedzenie do końca!
- Mmm... te kożuchy na mleku i rozgotowany makaron mmm... Palce lizać.
- Jesteś ohydny! - dziewczyna rzuciła w niego listkiem sałaty, które przed momentem zdjęła z kanapki.
- Witam, widzę, że dobry humorek dopisuje! - wszedł doktor dyżurujący - Panna Noemi? - zwrócił się w stronę dziewczyny
- Tak, to ja.
- Wypis już gotowy, rodzice czekają na korytarzu, proszę spakować swoje rzeczy - wyszedł, a Noemi usiadła na łóżku wrzucając niedbale do torby wszystko po kolei.
- No to opuszczasz mnie? - zapytał Tom, kiedy zmierzała o kulach w stronę drzwi.
- Niestety... - rzuciła i wystawiła głowę na korytarz krzycząc - Tato! Pomóż! - jakaś pielęgniarka skarciła ją wzrokiem, ale ta nic sobie z tego nie robiąc wróciła na łóżko, do sali weszła mam oraz tata Noemi.
- Tato, weź proszę torbę z rzeczami - ojciec posłusznie zabrał bagaż
- Pomóc ci wstać, kochanie? - zapytała mama
- Nie, dam sobie radę - Rodzice wyszli z sali, a Noemi pożegnała Toma - Odwiedzę cię, jak tylko noga wyzdrowieje - wychodząc z sali jeszcze mu pokiwała i wyciągnęła z kieszeni telefon, był wyłączony.
- Noe szybciej, nie mamy całego dnia, jeszcze musieliśmy przekonać doktora, że dał nam wypis teraz - mama ponaglała córkę
- Czy ja mam motorek w tyle?
- Oj, nie przesadzaj. Chodź winda przyjechała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz