- Idę do sklepu, chcesz coś? - zawołał tata
- Orzeszki solone, chipsy, cole, gumy do żucia, gazetę i lody
- Nie zapamiętałem! - rzucił tata wychodząc z domu
- To napiszę ci SMS-a - zaśmiała się dziewczyna
- Cwana jesteś, to pewnie po tatusiu - zaśmiał się i wyszedł, Noemi sięgnęła po telefon
- Zapomniałam go włączyć - powiedziała sama do siebie i włączyła komórkę, na ekranie wyświetliły się komunikat "Otrzymałeś 2 nowe wiadomości", bez namysłu nacisnęła klawisz "Odczytaj".
- O Nelly coś napisała - znowu powiedziała do siebie i zaczęła czytać "Hej! Nie uwierzysz co się stało, tzn nie mogę ci napisać, bo za bardzo się zdenerwujesz, ale napisz jak będziesz miała telefon to do ciebie zadzwonię i pogadamy", Noemi zmarszczyła brwi i jeszcze raz dokładnie przeczytała SMS-a, wzruszyła tylko ramionami i odczytała drugą wiadomość "Ej! Bo nie wytrzymam!" - znowu pisała Nel. Noemi nie zastanawiając się wybrała jej numer i zdzwoniła
- Noe!!! Wreszcie! - odebrała Nelly
- O co chodziło w tych SMS-ach?
- Teraz ci nie mogę powiedzieć, bo jestem jeszcze w szkole, ale jak lekcje się skończą to na pewno oddzwonię.
- A może do mnie skoczysz?
- Nie mam jak się dostać do szpitala.
- Ale ja już jestem w domu!
- Aha! No to przyjdę!
- Weź Amy.
- Lepiej nie - powiedziała po cichu Nelly i dodała - Musze kończyć, będę jak najszybciej! - rozłączyła się, Noemi nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć i z niecierpliwością czekała na przyjście przyjaciółki.
*** (tymczasem w szkole)
- Nel, czekaj! - Allan biegł przez korytarz za dziewczyną, ta zatrzymała się i zwróciła w jego stronę
- Co? - zapytała
- Pójdziesz dziś ze mną do Toma i do Noemi do szpitala?
- Dlaczego nie zabierzesz Amy?
- Miga się, nie wiem dlaczego. To co pójdziesz?
- Jestem już umówiona z Noemi...
- A jak do niej idziesz?
- Na piechotę?
- Przecież to szmat drogi!
- Ale ona jest już w domu! - Nelly nerwowo przebierała nogami
- Spieszysz się gdzieś? - zapytał Allan
- Do sklepiku - rzuciła i popatrzyła na niego pytającym wzrokiem - Jeszcze jakieś pytania?
- Nie, idź.
- Dzięki za pozwolenie - uśmiechnęła się i poszła w stronę sklepiku. Nadbiegła Amanda
- Co ona od ciebie chciała? - zapytała chłopaka zarzucając mu ręce na szyję
- Nic - Allan lekko ją odepchnął i poszedł kręcąc głową.- Gdzie idziesz!? - Nie odwrócił się, zbiegł szybko po schodach i zwrócił się do wyjścia, Amy pobiegła za nim.
- A panna gdzie? - ktoś chwycił ją za ramię kiedy była już przy drzwiach, był to nauczyciel dyżurujący.
- No... - próbowała się wytłumaczyć - Bo ja...
- Wracaj na górę, tym razem nie powiem nikomu, ale następnym razem już nie będę taki łaskawy.
- Dziękuję - powiedziała z sarkazmem i poszła powoli na górę, wyjęła z kieszeni telefon i wybrała numer Allana, odezwała się sekretarka, kiedy po raz kolejny wybrała jego numer, telefon był już wyłączony. Zrezygnowana usiadła pod klasą, po chwili zadzwonił dzwonek, kręcąc głową wstała, zabrała swoją torbę i stanęła pod klasą opierając się o ścianę.
***(u Noemi)
- Córciu, spotkałem kolegę idę do niego na kawę, dasz sobie radę? - ojciec Noemi wbiegł do domu
- Mhm - mruknęła dziewczyna - Idź
- Będę za około godzinę, jeżeli chcesz zajdę do sąsiadki, żeby do ciebie przyszła.
- Tato...
- Dobra, dobra. Idę, jakby coś się działo dzwoń, mam telefon ze sobą.
- Ok, idź już! - ojciec wyszedł, po chwili słychać było pukanie do drzwi. Dziewczyna powoli zwlekła się z kanapy i na jednej nodze doskoczyła do drzwi.
- Czego zapomniałeś? - drzwi otworzyła z rozmachem, nie patrząc kto przyszedł odwróciła się tyłem i pokuśtykała w stronę sofy.
- Pomóc ci? - odezwał się ktoś zza drzwi, zastygła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz