Kolejny dzień, kolejne problemy, żeby tylko znaleźć siłę na ich pokonanie. Noemi leżała w łóżku wczesnym rankiem. Przypominała sobie wydarzenia poprzedniego dnia, które całkowicie ją dobiły, nie miała siły wstać z łóżka. Na dodatek dzień wcześniej ucierpiała również kostka dziewczyny, która teraz niemiłosiernie piekła."wyjeżdżam, wyjeżdżam, wyjeżdżam, Szwajcaria" te słowa spędzały sen z powiek Noemi. Viola wyjeżdża - to niemożliwe, powtarzała sobie. Przecież tyle razem przeszły, to się nie mogło tak skończyć. Nie teraz, kiedy najbardziej potrzebowała przyjaciółki, była na skraju załamania nerwowego. Na dodatek była w trakcie ostatniej klasy, czekały ją egzaminy, a ona już i tak miała masę zaległości. Nie mogła się skupić na niczym, nie potrafiła nawet zebrać sił, żeby zabrać telefon z szafki nocnej. Już sama nie wiedziała co ma myśleć, komu ufać... Nagle w głowie zaświtała jej jedna myśl - TOM. Tom, który leży w szpitalu. Tom, z którym nawiązała bliższe relacje. Tom, któremu się podobała. Tom, który... był byłym chłopakiem jej przyjaciółki. Jednak stwierdziła, że musi z kimś pogadać i na pewno nie będzie to Viola, ani Nelly. Zerwała się z łóżka zbyt gwałtownie i upadła na ziemię, pech chciał, że akurat do jej pokoju bez ostrzeżenia wszedł ojciec
- Noemi! Co się dzieje!?
- Kostka - zdołała powiedzieć przez zaciśnięte zęby dziewczyna, czując, ze łzy nabiegają jej do oczu.
- Jedziemy do szpitala - zakomenderował tata. Ok, to widocznie nie był pech - miała świetną okazję, żeby porozmawiać z Tomem.
Noemi siedziała przed gabinetem lekarskim ze swoim ojcem. Oboje z naburmuszonymi minami.
- Tatooooooo, no dlaczego nie pozwolisz mi odwiedzić kolegi!?
- Już ci powiedziałem, że możesz, ale tylko w mojej obecności. Nie puszczę cię samej kilka pięter wyżej z tą nogą.
- A wiesz co to jest winda!? - krzyknęła zdenerwowana dziewczyna. Miała świetną okazję, by porozmawiać z Tomem, ale jej nadopiekuńczy ojciec nie chciał jej pozwolić na "taki wysiłek" - jak określał wjechanie widną kilka pięter wyżej i przejście przez połowę korytarza o kulach...
- Nie krzycz - to po pierwsze, a po drugie... - nie dokończył, bo zadzwonił telefon - Musze odebrać, a ty... nie ruszaj się stąd -ostrzegł córkę, ale kiedy tylko wszedł za róg, zerwała się z krzesła i jak najszybciej się dało, pokuśtykała w stronę windy. Wyjechała na piąte piętro, szybko znalazła salę nr. 46, bez wahania weszła i zastała w niej śpiącego Toma.
- Trudno - powiedziała do siebie i obudziła chłopaka, uderzeniem w policzek.
- Co? - wymruczał i otwierał powoli oczy - A niech mnie... Co ty tu robisz?
- Przyszłam cię odwiedzić, a właściwie "uciekłam cię odwiedzić", wiec muszę się sprężać, bo mój ojciec będzie tu maksymalnie za 10 minut i urządzi mi niezłe piekiełko, a muszę z kimś pogadać i padło na ciebie, więc słuchaj mnie - powiedziała jednym tchem. Chłopak był trochę zdziwiony i trochę zasapany, ale mimo wszystko wysłuchał opowieści o tym, że Allan chodzi z Amy, najlepsza przyjaciółka Noe wyjeżdża do Szwajcarii i że nie chce się jej już żyć, ani wracać do szkoły.
- Słuchaj mała... Ja wiem, że jest ci ciężko, ale musisz to po prostu olać. Widocznie Al na ciebie nie zasługuje, a może chce w tobie wzbudzić zazdrość, nie zwracaj na to uwagi - tak będzie najłatwiej...
- No ty chyba zwariowałeś! jak ja mam to olać!? To wyobraź sobie, że Allan chodzi z Nel i teraz spróbuj to olać, bo to wszystko nie takie łatwe!
- To w takim razie co chcesz zrobić? - zdenerwował się Tom, dziewczyna dziwnie na niego popatrzyła, a po chwili wybuchnęła
- Chodź ze mną!
- Gdzie? - zapytał zdezorientowany
- Tępy jesteś - roześmiała się Noemi - Bądź ze mną w związku, ale w takim udawanym, żeby zrobić na złość Allanowi - poruszyła brwiami
- O nie! Mnie nie mieszaj w te wasze babskie intrygi - uniósł dwie ręce do góry w geście kapitulacji, dziewczyna zmarkotniała - A jeśli chodzi o Viole to maksymalnie wykorzystaj ten czas, który ci z nią pozostał, a potem.. przecież istnieją telefony, komputery, pewnie będzie wracać do kraju, może ty też kiedyś do niej pojedziesz.
- Ale boję się, że to już nie będzie to samo, znajdzie sobie inne przyjaciółki -Noemi spuściła głowę w dół
- Jak długo już się przyjaźnicie? - zapytał chłopak
- Od dziecka, od kiedy pamiętam, a co to ma do rzeczy? - odpowiedziała pytaniem na pytanie
- A to, że powiedz mi, jak taka przyjaźń nagle ma prysnąć? Nie można tego zerwać, to zbyt długi okres czasu, przemyśl to - uśmiechnął się, Noemi również.
- Dzięki, dobry z ciebie terapeuta, ale muszę już lecieć - pocałowała kolegę w policzek i wyszła z sali.
- Teraz to już masz przekichane - odezwał się złowieszczo ojciec Noemi, kiedy tylko zobaczył ją wychodząca z windy