piątek, 24 września 2010

[011]

Noemi była już w swoim domu i leżała przed telewizorem oglądając jakiś nudny serial.
- Idę do sklepu, chcesz coś? - zawołał tata
- Orzeszki solone, chipsy, cole, gumy do żucia, gazetę i lody
- Nie zapamiętałem! - rzucił tata wychodząc z domu
- To napiszę ci SMS-a - zaśmiała się dziewczyna
- Cwana jesteś, to pewnie po tatusiu - zaśmiał się i wyszedł, Noemi sięgnęła po telefon
- Zapomniałam go włączyć - powiedziała sama do siebie i włączyła komórkę, na ekranie wyświetliły się komunikat "Otrzymałeś 2 nowe wiadomości", bez namysłu nacisnęła klawisz "Odczytaj".
- O Nelly coś napisała - znowu powiedziała do siebie i zaczęła czytać "Hej! Nie uwierzysz co się stało, tzn nie mogę ci napisać, bo za bardzo się zdenerwujesz, ale napisz jak będziesz miała telefon to do ciebie zadzwonię i pogadamy", Noemi zmarszczyła brwi i jeszcze raz dokładnie przeczytała SMS-a, wzruszyła tylko ramionami i odczytała drugą wiadomość "Ej! Bo nie wytrzymam!" - znowu pisała Nel. Noemi nie zastanawiając się wybrała jej numer i zdzwoniła    
- Noe!!! Wreszcie! - odebrała Nelly
- O co chodziło w tych SMS-ach?
- Teraz ci nie mogę powiedzieć, bo jestem jeszcze w szkole, ale jak lekcje się skończą to na pewno oddzwonię.
- A może do mnie skoczysz?
- Nie mam jak się dostać do szpitala.
- Ale ja już jestem w domu!
- Aha! No to przyjdę!
- Weź Amy.
- Lepiej nie - powiedziała po cichu Nelly i dodała - Musze kończyć, będę jak najszybciej! - rozłączyła się, Noemi nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć i z niecierpliwością czekała na przyjście przyjaciółki.
*** (tymczasem w szkole)
- Nel, czekaj! - Allan biegł przez korytarz za dziewczyną, ta zatrzymała się i zwróciła w jego stronę
- Co? - zapytała
- Pójdziesz dziś ze mną do Toma i do Noemi do szpitala?
- Dlaczego nie zabierzesz Amy?
- Miga się, nie wiem dlaczego. To co pójdziesz?
- Jestem już umówiona z Noemi...
- A jak do niej idziesz?
- Na piechotę? 
- Przecież to szmat drogi!
- Ale ona jest już w domu! - Nelly nerwowo przebierała nogami
- Spieszysz się gdzieś? - zapytał Allan
- Do sklepiku - rzuciła i popatrzyła na niego pytającym wzrokiem - Jeszcze jakieś pytania?
- Nie, idź.
- Dzięki za pozwolenie - uśmiechnęła się i poszła w stronę sklepiku. Nadbiegła Amanda
- Co ona od ciebie chciała? - zapytała chłopaka zarzucając mu ręce na szyję
- Nic - Allan lekko ją odepchnął i poszedł kręcąc głową.
- Gdzie idziesz!? - Nie odwrócił się, zbiegł szybko po schodach i zwrócił się do wyjścia, Amy pobiegła za nim.
- A panna gdzie? - ktoś chwycił ją za ramię kiedy była już przy drzwiach, był to nauczyciel dyżurujący.
- No... - próbowała się wytłumaczyć - Bo ja...
- Wracaj na górę, tym razem nie powiem nikomu, ale następnym razem już nie będę taki łaskawy.
- Dziękuję - powiedziała z sarkazmem i poszła powoli na górę, wyjęła z kieszeni telefon i wybrała numer Allana, odezwała się sekretarka, kiedy po raz kolejny wybrała jego numer, telefon był już wyłączony. Zrezygnowana usiadła pod klasą, po chwili zadzwonił dzwonek, kręcąc głową wstała, zabrała swoją torbę i stanęła pod klasą opierając się o ścianę.
***(u Noemi)
- Córciu, spotkałem kolegę idę do niego na kawę, dasz sobie radę? - ojciec Noemi wbiegł do domu
- Mhm - mruknęła dziewczyna - Idź
- Będę za około godzinę, jeżeli chcesz zajdę do sąsiadki, żeby do ciebie przyszła.
- Tato...
- Dobra, dobra. Idę, jakby coś się działo dzwoń, mam telefon ze sobą.
- Ok, idź już! - ojciec wyszedł, po chwili słychać było pukanie do drzwi. Dziewczyna powoli zwlekła się z kanapy i na jednej nodze doskoczyła do drzwi.
- Czego zapomniałeś? - drzwi otworzyła z rozmachem, nie patrząc kto przyszedł odwróciła się tyłem i pokuśtykała w stronę sofy.
- Pomóc ci? - odezwał się ktoś zza drzwi, zastygła.

czwartek, 23 września 2010

[010]

Noemi obudziła się bardzo wcześnie i nie potrafiła już zasnąć, żwawo wstała z łóżka, ostrożnie wsunęła na nogi cieplutkie kapcie i podeszła do okna. Na dworze było szaro i ponuro, no tak... już czuć jesień, gdzieniegdzie słońce, które przedarło się przez chmury rzucało swoje blade światło. Westchnęła tylko i poszła do łazienki, gdzie się przebrała, uczesała i umyła.
- Już nie śpisz? - zapytał Tom, kiedy dziewczyna wyszła z łazienki, Noemi usiadła na łóżku i powiedziała
- Jak widać... Cieszę się, że już dzisiaj wychodzę
- Ale wypisy są dopiero od 15!
- Wiem, ale i tak nie mogę spać - nastała cisza - Popatrz za okno - przerwała ją Noemi - Już czuć i widać jesień, w tym roku jakoś szybko, dopiero dwa tygodnie temu szliśmy do szkoły.
- Zaraz spadnie śnieg, a potem święta, Nowy Rok, później już przyjdzie wiosna, a potem lato i wakacje i znów wszystko od nowa. Czas leci stanowczo zbyt szybko...
- No... - westchnęła dziewczyna
*** (tymczasem w szkole)
- Amanda łap!
- No gdzie mi rzucasz ten zeszyt!?
- Mówiłem, że masz łapać! - Amanda i Allan jak zawsze dokuczali sobie, zadzwonił dzwonek
- Dobra chodź - Amy uśmiechnęła się i chwyciła chłopaka za rękę, weszli do klasy jako ostatni.
- Dobrze, dobrze gołąbeczki, możecie już zostać na środku do odpowiedzi - powiedziała pani z historii
- Ale dlaczego? - dziewczyna nie była przygotowana, nauczycielka nic nie odpowiedziała tylko zadawała pytania dotyczące II Wojny Światowej. Po odpowiedzi usiedli razem w pierwszej lepszej, wolnej ławce.
- Ej, uśmiechnij się, co ty taka smutna? - zapytał Allan Amandy szeptem
- Byłbyś wesoły gdybyś dostał 2 z odpowiedzi?
- Poprawisz, nie bój żaby. Skoczymy dzisiaj odwiedzić Allana i Noe w szpitalu?
- Ymm... wiesz, ja mam dużo roboty w domu, lepiej pojedź sam.
- Ale dlacz... - chłopak nie dokończył, ponieważ nauczycielka zadała mu pytanie.
*** (szpital)
- Współczuję nam tego żarcia tutaj- Noemi zrzucała z kanapki zwiędły listek sałaty
- Ciesz się, że nie ma zupy mlecznej.
- O... bądź cicho, obrzydziłeś mi teraz jedzenie do końca!
- Mmm... te kożuchy na mleku i rozgotowany makaron mmm... Palce lizać.
- Jesteś ohydny! - dziewczyna rzuciła w niego listkiem sałaty, które przed momentem zdjęła z kanapki.
- Witam, widzę, że dobry humorek dopisuje! - wszedł doktor dyżurujący - Panna Noemi? - zwrócił się w stronę dziewczyny
- Tak, to ja.
- Wypis już gotowy, rodzice czekają na korytarzu, proszę spakować swoje rzeczy - wyszedł, a Noemi usiadła na łóżku wrzucając niedbale do torby wszystko po kolei.
- No to opuszczasz mnie? - zapytał Tom, kiedy zmierzała o kulach w stronę drzwi.
- Niestety... - rzuciła i wystawiła głowę na korytarz krzycząc - Tato! Pomóż! - jakaś pielęgniarka skarciła ją wzrokiem, ale ta nic sobie z tego nie robiąc wróciła na łóżko, do sali weszła mam oraz tata Noemi.
- Tato, weź proszę torbę z rzeczami - ojciec posłusznie zabrał bagaż
- Pomóc ci wstać, kochanie? - zapytała mama
- Nie, dam sobie radę - Rodzice wyszli z sali, a Noemi pożegnała Toma - Odwiedzę cię, jak tylko noga wyzdrowieje - wychodząc z sali jeszcze mu pokiwała i wyciągnęła z kieszeni telefon, był wyłączony.
- Noe szybciej, nie mamy całego dnia, jeszcze musieliśmy przekonać doktora, że dał nam wypis teraz - mama ponaglała córkę
- Czy ja mam motorek w tyle?
- Oj, nie przesadzaj. Chodź winda przyjechała.