Niedziela minęła bardzo szybko. Składała się głównie z wizyt rodziny i doktorów. Ostatni odwiedzający wynieśli się po 22.
- Idę do łazienki - Noemi wzięła kosmetyczkę i poczłapała do łazienki, Tom w tym czasie wyciągnął spod poduszki telefon i pisał SMS-y.
- Z kim piszesz? - dziewczyna dosyć szybko wyszła z łazienki i widząc Toma z telefonem nie mogla się oprzeć by zadać mu to pytanie.
- Napisałem do Nelly, ale mi nie odpisała
- O! Do Nelly!?
- No, ale powoli zaczynam tego żałować, w tym szpitalu to już mi odbija... - pokręcił głową i położył telefon na szafkę
- Nie znasz jej? Na pewno położyła gdzieś telefon i zapomniała o nim albo po raz kolejny wylądował w lodówce - Noemi zaśmiała się i usiadła na łóżku Toma - Wiesz, że ona wcale nie chciała z tobą zerwać i że nadal cię kocha, prawda?
- Właśnie, że o tym nie wiem.
- To się dowiedz, nie chcę żeby dłużej cierpiała...
- Ona nie może cierpieć, a ty możesz?
- Co?
- Przecież wiem, że go kochasz - Tom spojrzał na dziewczyną, a ta wstała i położyła się do swojego łóżka
- Niby kogo, Świętego Mikołaja? - zakpiła
- Jeżeli Allan to dla ciebie Święty Mikołaj, to tak o niego mi chodzi.
- A jeżeli nawet to co z tego, jeżeli ona ma tą swoja "stabilizację"?
- Nie udawaj, wiem że wczoraj nie spałaś i wszystko słyszałaś...
- Skąd wiesz? - zapytała i aż usiadła na łóżku
- Zawsze śpisz na boku, a nie na plechach tym bardziej, że głowę miałaś odwróconą w stronę okna, jeżeli tak miałaś zamiar "przespać" cała noc to rano obudziła byś się ze zdrętwiałym karkiem, jak nic - zaśmiał się, a Noemi dołączyła do niego śmiejąc się z własnej głupoty.
- Nie wiedziałam, że przyglądasz mi się jak śpię- znowu się zaśmiała
- Tak mi się rzuciło w oczy, bo co noc tak śpisz...
- Czegoś tutaj nie rozumiem - spoważniała - Dlaczego mówiłeś Allanowi, ze śpię?
- Chciałem żebyś usłyszała to od niego, nie ode mnie.
- I tak zbytnio nic nie wiem, słyszałam coś, że nie chce być z Jasmine.
- Usłyszałabyś więcej, gdybyś się nie "obudziła".
- Czułam się źle podsłuchując was, więc.. "obudziłam się" - pokazała Tomowi język i położyła się, ziewając.
- Zmęczyły mnie te wizyty, pogaduszki i ogólnie cały ten dzisiejszy dzień. - Noemi znów ziewnęła
- Mnie też i to jak... Masz się fajnie, bo wiesz że to twoja ostatnia noc tutaj, a ja... będę tutaj miesiąc, dwa, a może nawet trzy miesiące kompletnie SAM.
- Allan będzie cię odwiedzał średnio dwa dni dziennie i klasa będzie przychodzić i ja tez MOŻE kiedyś się przyczołgam, chociaż szczerze powiedziawszy nie będzie mnie tutaj ciągnęło.
- Ehh... Musze jakoś dać radę, a teraz wybacz ale idę spać, bo dłużej już nie dam rady nawet mówić, jestem... - przerwało mu ziewnięcie - padnięty na maxa, dobranoc
- Ja też, dobranoc
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
[008]
Cały dzień Noemi była ciągana na badania. Okazało się, że zostanie wypisana w poniedziałek, ale utkwiła z kostką w szynie gipsowej na dwa tygodnie. Kiedy wszystkie badania i obserwacje się skończyły, a szyna była założona na nogę dochodziła 17.30, do dziewczyny zadzwonił telefon - to był Allan.
- Hej - zaczął
- Czego chcesz?
- Chciałem zapytać co robi Tom i czy mogę do was wpaść.
- Nie masz co w domu robić? Przecież już tu dzisiaj byłeś...
- Widocznie nie mam co robić! Powiesz mi co robi Tom!?
- Słucha muzyki albo śpi, poczekaj - dziewczyna położyła telefon na stolik i podeszła do Toma -Śpisz? - Zapytała
- Nie, tylko słucham muzy a co?
- Allan pyta...
- Jest tutaj? - Gwałtownie otworzył oczy
- Nie, ale chce przyjść i pyta co robisz.
- Powiedz mu żeby wpadał, bo umieram z nudów - Noemi przewróciła oczami i wróciła do rozmowy telefonicznej
- Mówi żebyś wpadł, bo umiera z nudów...
- Dlaczego umiera z nudów, aż tak go nudzisz?
- Widocznie tak! - rozłączyła się i położyła na łóżku, nie minęły dwie godziny, a chłopak już był w szpitalu.
Noemi widząc go w drzwiach zasłoniła zasłonkę i włożyła słuchawki do uszu, w głębi ducha dziękowała, że jej łóżko jest przy oknie, a nie przy drzwiach. Ściszyła muzykę i zaczęła przysłuchiwać się rozmowie Allana i Toma, po czasie w ogóle wyłączyła piosenki i tylko zostawiła słuchawki w uszach w razie gdyby któremuś przyszło do głowy odsłonić kotarę, zamknęła też oczy, udając sen. Na początku nie rozmawiali o niczym interesującym, później Tom odsłonił delikatnie zasłonkę i powiedział
- Śpi, możesz mówić - dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem i wytężyła słuch.
- Na pewno śpi? - Allan chciał się upewnić
- Raczej tak, dzisiaj ciągali ją cały dzień na badania.
- Ale o ile wiem, nigdy nie śpi w dzień...
- Popatrz na zegar, dochodzi 20.
- Fakt, a tak ogólnie to jak się ma?
- Jeszcze ostatnio mówiłeś, że olejesz ją, że nie chce cię, a ty nie będziesz na nią wieczność czekał, a teraz pytasz "Jak się ma?"
- Tak tylko zapytałem...
- Jesteś gorszy niż baba... - Tom przewrócił oczami
- No to powiesz mi jak się ma?
- Chyba dosyć dobrze, ale przejdź do rzeczy - ponagliła Allana Tom
- To się nie uda, Jasmine jest bardzo fajna, ale... nie chcę z nią być
- Co!? Przecież to sieka jakiej u nas nie zajdziesz, stary czy ty wiesz co robisz?
- No właśnie... nie bardzo
- Mówiłem ci już, że jesteś gorszy niż baba? - Noemi przysłuchiwała się rozmowie i była zadowolona jak nigdy, jednak czuła się troszkę źle podsłuchując kolegów, więc postanowiła to przerwać, czego chciała tego się już i tak dowiedziała. Pokręciła się na łóżko, tak żeby usłyszeli i głośno ziewnęła.
- Tom, która godzina? - zapytała zaspanym głosem i odsłoniła kotarę
- Prawie 20. obudziliśmy cię? - zapytał
- Nie, sama się obudziłam, ale nie będę wam przeszkadzać - zasłoniła zasłonkę
- Emm... Nie przeszkadzasz - powiedział troszkę cicho Allan, Tom odsłonił kotarę i zaczęli wszyscy w trójkę rozmawiać, siedzieli tak jeszcze godzinę, ale rodzice przyjechali po Allana i musiał się zbierać.
- Następny dzień dobiegł końca... - jęknął Tom i zamknął oczy odpływając w krainę snu, w jego ślady poszła skonana Noemi.
- Hej - zaczął
- Czego chcesz?
- Chciałem zapytać co robi Tom i czy mogę do was wpaść.
- Nie masz co w domu robić? Przecież już tu dzisiaj byłeś...
- Widocznie nie mam co robić! Powiesz mi co robi Tom!?
- Słucha muzyki albo śpi, poczekaj - dziewczyna położyła telefon na stolik i podeszła do Toma -Śpisz? - Zapytała
- Nie, tylko słucham muzy a co?
- Allan pyta...
- Jest tutaj? - Gwałtownie otworzył oczy
- Nie, ale chce przyjść i pyta co robisz.
- Powiedz mu żeby wpadał, bo umieram z nudów - Noemi przewróciła oczami i wróciła do rozmowy telefonicznej
- Mówi żebyś wpadł, bo umiera z nudów...
- Dlaczego umiera z nudów, aż tak go nudzisz?
- Widocznie tak! - rozłączyła się i położyła na łóżku, nie minęły dwie godziny, a chłopak już był w szpitalu.
Noemi widząc go w drzwiach zasłoniła zasłonkę i włożyła słuchawki do uszu, w głębi ducha dziękowała, że jej łóżko jest przy oknie, a nie przy drzwiach. Ściszyła muzykę i zaczęła przysłuchiwać się rozmowie Allana i Toma, po czasie w ogóle wyłączyła piosenki i tylko zostawiła słuchawki w uszach w razie gdyby któremuś przyszło do głowy odsłonić kotarę, zamknęła też oczy, udając sen. Na początku nie rozmawiali o niczym interesującym, później Tom odsłonił delikatnie zasłonkę i powiedział
- Śpi, możesz mówić - dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem i wytężyła słuch.
- Na pewno śpi? - Allan chciał się upewnić
- Raczej tak, dzisiaj ciągali ją cały dzień na badania.
- Ale o ile wiem, nigdy nie śpi w dzień...
- Popatrz na zegar, dochodzi 20.
- Fakt, a tak ogólnie to jak się ma?
- Jeszcze ostatnio mówiłeś, że olejesz ją, że nie chce cię, a ty nie będziesz na nią wieczność czekał, a teraz pytasz "Jak się ma?"
- Tak tylko zapytałem...
- Jesteś gorszy niż baba... - Tom przewrócił oczami
- No to powiesz mi jak się ma?
- Chyba dosyć dobrze, ale przejdź do rzeczy - ponagliła Allana Tom
- To się nie uda, Jasmine jest bardzo fajna, ale... nie chcę z nią być
- Co!? Przecież to sieka jakiej u nas nie zajdziesz, stary czy ty wiesz co robisz?
- No właśnie... nie bardzo
- Mówiłem ci już, że jesteś gorszy niż baba? - Noemi przysłuchiwała się rozmowie i była zadowolona jak nigdy, jednak czuła się troszkę źle podsłuchując kolegów, więc postanowiła to przerwać, czego chciała tego się już i tak dowiedziała. Pokręciła się na łóżko, tak żeby usłyszeli i głośno ziewnęła.
- Tom, która godzina? - zapytała zaspanym głosem i odsłoniła kotarę
- Prawie 20. obudziliśmy cię? - zapytał
- Nie, sama się obudziłam, ale nie będę wam przeszkadzać - zasłoniła zasłonkę
- Emm... Nie przeszkadzasz - powiedział troszkę cicho Allan, Tom odsłonił kotarę i zaczęli wszyscy w trójkę rozmawiać, siedzieli tak jeszcze godzinę, ale rodzice przyjechali po Allana i musiał się zbierać.
- Następny dzień dobiegł końca... - jęknął Tom i zamknął oczy odpływając w krainę snu, w jego ślady poszła skonana Noemi.
sobota, 21 sierpnia 2010
[007]
Noemi nie zauważyła nawet kiedy, ale zasnęła. Kiedy obudziła się rano i spojrzała na zegar dochodziła 10.00, odchyliła delikatnie zasłonkę, Tom leżał i gapił się w sufit.
- Hej - powiedziała przecierając oczy
- Dobry śpiąca królewno, nie wiem czy wiesz, ale za niecałe pół godzinki wbija tutaj klasa.
- Znowu?
- Tak nas kochają...
- Kto kogo kocha, ten kocha - dziewczyna zwlekła się z niewygodnego łóżka szpitalnego i weszła do łazienki, nawet nie zdążyła zamknąć drzwi kiedy wyszła i poszła do szafki po kosmetyczkę. Tom zaśmiał się i wyciągnął telefon spod poduszki. Po 20 minutach Noemi wyszła i zastała śpiącego Toma ze słuchawkami w uszach
- Buu! - krzyknęła mu nad uchem
- Co !? - gwałtownie otworzył oczy i próbował usiąść ale na daremnie, był jeszcze byt zmęczony
- Za chwilkę tutaj będą, a ty śpisz - odłożyła kosmetyczkę do szafki i wdrapała się na łóżko. Chłopak ziewnął i przeciągnął się.
- Już przecież nie śpię, głodny jestem - Noemi popatrzyła na swoją szafkę i szafkę Tom'a
- Masz żarcie na szafce, chcesz mogę ci oddać moje - uniosła brwi w górę
- Chyba śnisz, dzisiaj jest wyjątkowo ohydne, popatrz tylko na ten chleb, suchy jak sprzed tygodnia
- Skocze po coś do bufetu - wzięła portfel spod poduszki, kulę do ręki i pokuśtykała na korytarz.
- Hej - powiedziała przecierając oczy
- Dobry śpiąca królewno, nie wiem czy wiesz, ale za niecałe pół godzinki wbija tutaj klasa.
- Znowu?
- Tak nas kochają...
- Kto kogo kocha, ten kocha - dziewczyna zwlekła się z niewygodnego łóżka szpitalnego i weszła do łazienki, nawet nie zdążyła zamknąć drzwi kiedy wyszła i poszła do szafki po kosmetyczkę. Tom zaśmiał się i wyciągnął telefon spod poduszki. Po 20 minutach Noemi wyszła i zastała śpiącego Toma ze słuchawkami w uszach
- Buu! - krzyknęła mu nad uchem
- Co !? - gwałtownie otworzył oczy i próbował usiąść ale na daremnie, był jeszcze byt zmęczony
- Za chwilkę tutaj będą, a ty śpisz - odłożyła kosmetyczkę do szafki i wdrapała się na łóżko. Chłopak ziewnął i przeciągnął się.
- Już przecież nie śpię, głodny jestem - Noemi popatrzyła na swoją szafkę i szafkę Tom'a
- Masz żarcie na szafce, chcesz mogę ci oddać moje - uniosła brwi w górę
- Chyba śnisz, dzisiaj jest wyjątkowo ohydne, popatrz tylko na ten chleb, suchy jak sprzed tygodnia
- Skocze po coś do bufetu - wzięła portfel spod poduszki, kulę do ręki i pokuśtykała na korytarz.
***
Noemi weszła do sali i od razu pomyślała, że pomyliła piętra, już chciała mówić "przepraszam" i wsiadać z powrotem do windy, ale dopiero po kilku sekundach dotarło do niej to, że klasa przyszła w odwiedziny.
Na jej łóżku siedziało kilka osób
- Zmiatać! - krzyknęła i stanęła przy swoim łóżku
- Noemi! - krzyknęła Nelly i rzuciła się jej na szyję
- Już, już a teraz złaźcie z łóżka - ciężko usiadła odpakowując z foli drożdżówkę z budyniem - Tom!- krzyknęła - Łap! - w stronę chłopaka powędrowała drożdżówka z jagodami, którą zręcznie chwycił Allan.
- Allan, piękny chwyt! - ten głos da się rozpoznać wszędzie - Syntia
- Czy ta "dziewczyna" musi tu przychodzić? - Noemi szepnęła Nelly na ucho
- Przychodzi tu ze względu na to, że Allan tu przychodzi.
- Jebać ją, chcę już stąd wyjść... A ty jak sobie radzisz z tymi wizytami tutaj, jak widziałam ani razu nie spojrzałaś na Toma.
- Szczerze powiedziawszy nie lubię tutaj przychodzić, jak go widzę to chce mi się zaraz płakać i wiem, że to przeze mnie tutaj jest i nawet gdyby to nie była prawda i uświadamiałoby mi to miliony ludzi to ja i tak wiem swoje.
- Nie musisz tutaj przychodzić, ja to dobrze rozumiem jak się czujesz - westchnęła i przez chwilkę patrzyła na Allana
- Coś się stało? - Nelly usiadła obok przyjaciółki i objęła ją ramieniem.
- Jestem na pozycji przegranej i tak wiem, że Syntia jest dla mnie zerem i że zawsze będzie mi zazdrościła, ale już żadna z nas nie będzie miała Allana.
- Dlaczego?
- Byłam tak zaślepiona tą rywalizacja i wiara w to, że jestem "tą jedyną" dla niego, że nie pomyślałam o kimś z zewnątrz. Do oczu znów przypłynęły jej łzy.
- Koniec tematu, miejmy nadzieję, że szybko wyjdziesz i wyzdrowiejesz - Do sali wszedł doktor na poranną wizytę
- Przepraszam, ale muszę wszystkich oprócz pacjentów oczywiście prosić o wyjście - pani która siedziała w rogu na stołku wstała i oznajmiła, że już i tak wychodzą, pożegnała się i wypędziła klasę na korytarz.
niedziela, 8 sierpnia 2010
[006]
Resztę dnia Noemi spędziła ze swoimi rodzicami i dziadkami, a Tom spał, w między czasie też odwiedzili go rodzice. Wieczorem, kiedy Noemi wyszła z łazienki Tom się obudził
- Przepraszam, że cię obudziłam, śpij dalej.
- Nie obudziłaś mnie, sam się obudziłem, to ja przepraszam że przespałem całe popołudnie i na pewno nie miałaś tutaj co robić.
- Byli u mnie rodzice i dziadkowie, ciebie też odwiedzili twoi rodzice i... jakaś dziewczyna, ale szybko poszła.
- Jeżeli nie śpię całe przedpołudnie, to przesypiam całe popołudnie, jestem wyczerpany i potrzebuję o wiele więcej snu niż normalnie, zazwyczaj kiedy są u mnie rodzice to przesypiam ich wizytę, następnym razem mnie obudź.
- Mhmh, ok - Noemi zasłoniła kotarę i położyła się do łóżka, co prawda nie miała zamiaru spać, ale była zła na Toma za to co powiedział jej dzisiaj i pragnęła jak najszybciej zniknąć mu z oczu. Chłopak odsłonił delikatnie kotarę
- Pogadajmy...
- Jestem śpiąca, dobranoc! - Noemi zasłoniła przesłonkę z powrotem
- Ta rozmowa cię nie ominie, niezależnie czy pogadamy teraz czy jutro! - Tom odsłonił kotarę, dziewczyna usiadła na łóżku i ciężko wzdychając przewróciła oczami.
- O czym chcesz rozmawiać? - zapytała
- Widzę że jesteś na mnie zła i nie wiem za co, więc... wytłumacz mi to
- Po prostu... kiedy ze mną rozmawiasz rzucasz jakieś dziwne podteksty, nie wiem co mam o tym myśleć, np. to co dzisiaj powiedziałeś...
- Kiedy człowiek leży samotnie przez tydzień, a w podświadomości krąży nad swoim ciałem, jak to się nazywa, śmierć kliniczna, a potem nagle kiedy się budzi ma towarzystwo, jak myślisz jak się taki człowiek czuje? - nastała cisza - Taki człowiek jak najszybciej chce powrócić do świata normalnych ludzi i zapomnieć o tym co widział podczas śmierci klinicznej...
- Dobra, przepraszam. Nie wiedziałam, wybaczysz? - Dziewczyna zrobiła słodką minkę, a Tom tylko posłała jej oczko.
- A tak na prawdę chce ci się spać? - zapytał Tom
- W ogóle - Noemi wywaliła jęzor - A tak w ogóle to jak ci się układa?
- Wiesz... Układa mi się jak jednokolorowe puzzle - uśmiechnął się - Dziewczyna mnie rzuciła, leżę w szpitalu już ponad tydzień, normalnie jak po maśle... Allan to ma dobrze, stabilizacja i tyle.
- Jak to stabilizacja?
- Znalazł sobie dziewczynę i jest z nią szczęśliwy.
- CO!? - Noemi nie mogła uwierzyć w to co powiedział Tom
- Wiesz jak on długo na ciebie czekał? W końcu dał sobie spokój, bo uznał że ty go nie chcesz.
- Aha - tylko tyle udało jej z siebie wydusić, do oczu cisnęły jej się łzy, położyła się na łóżko i przez dłuższy czas gapiła się w sufit. Tom patrzył na nią ze zdziwiniem
- Ej, co jest?
- Nie, nic - głos jej zadrżał
- Co ty, płaczesz?
- Nie - dziewczyna odwróciła się w stronę okna, Tom zasunął kotarę i rzucił tylko
- Jak będziesz chciała to mów, ja i tak w nocy nie śpię.
- Przepraszam, że cię obudziłam, śpij dalej.
- Nie obudziłaś mnie, sam się obudziłem, to ja przepraszam że przespałem całe popołudnie i na pewno nie miałaś tutaj co robić.
- Byli u mnie rodzice i dziadkowie, ciebie też odwiedzili twoi rodzice i... jakaś dziewczyna, ale szybko poszła.
- Jeżeli nie śpię całe przedpołudnie, to przesypiam całe popołudnie, jestem wyczerpany i potrzebuję o wiele więcej snu niż normalnie, zazwyczaj kiedy są u mnie rodzice to przesypiam ich wizytę, następnym razem mnie obudź.
- Mhmh, ok - Noemi zasłoniła kotarę i położyła się do łóżka, co prawda nie miała zamiaru spać, ale była zła na Toma za to co powiedział jej dzisiaj i pragnęła jak najszybciej zniknąć mu z oczu. Chłopak odsłonił delikatnie kotarę
- Pogadajmy...
- Jestem śpiąca, dobranoc! - Noemi zasłoniła przesłonkę z powrotem
- Ta rozmowa cię nie ominie, niezależnie czy pogadamy teraz czy jutro! - Tom odsłonił kotarę, dziewczyna usiadła na łóżku i ciężko wzdychając przewróciła oczami.
- O czym chcesz rozmawiać? - zapytała
- Widzę że jesteś na mnie zła i nie wiem za co, więc... wytłumacz mi to
- Po prostu... kiedy ze mną rozmawiasz rzucasz jakieś dziwne podteksty, nie wiem co mam o tym myśleć, np. to co dzisiaj powiedziałeś...
- Kiedy człowiek leży samotnie przez tydzień, a w podświadomości krąży nad swoim ciałem, jak to się nazywa, śmierć kliniczna, a potem nagle kiedy się budzi ma towarzystwo, jak myślisz jak się taki człowiek czuje? - nastała cisza - Taki człowiek jak najszybciej chce powrócić do świata normalnych ludzi i zapomnieć o tym co widział podczas śmierci klinicznej...
- Dobra, przepraszam. Nie wiedziałam, wybaczysz? - Dziewczyna zrobiła słodką minkę, a Tom tylko posłała jej oczko.
- A tak na prawdę chce ci się spać? - zapytał Tom
- W ogóle - Noemi wywaliła jęzor - A tak w ogóle to jak ci się układa?
- Wiesz... Układa mi się jak jednokolorowe puzzle - uśmiechnął się - Dziewczyna mnie rzuciła, leżę w szpitalu już ponad tydzień, normalnie jak po maśle... Allan to ma dobrze, stabilizacja i tyle.
- Jak to stabilizacja?
- Znalazł sobie dziewczynę i jest z nią szczęśliwy.
- CO!? - Noemi nie mogła uwierzyć w to co powiedział Tom
- Wiesz jak on długo na ciebie czekał? W końcu dał sobie spokój, bo uznał że ty go nie chcesz.
- Aha - tylko tyle udało jej z siebie wydusić, do oczu cisnęły jej się łzy, położyła się na łóżko i przez dłuższy czas gapiła się w sufit. Tom patrzył na nią ze zdziwiniem
- Ej, co jest?
- Nie, nic - głos jej zadrżał
- Co ty, płaczesz?
- Nie - dziewczyna odwróciła się w stronę okna, Tom zasunął kotarę i rzucił tylko
- Jak będziesz chciała to mów, ja i tak w nocy nie śpię.
środa, 4 sierpnia 2010
[005]
Noemi zaraz po przyjeździe ojca został przydzielona sala, o dziwo była to sala nr. 46 na 5. piętrze.
*
- Tak przeczuwałam - powiedziała Noemi układając się na niewygodnym łóżku szpitalnym
- Co przeczuwałaś? - zapytał Tom, który teraz dzielił z Noe jedna salę
- Że wyląduję tutaj z Tobą...
- I co, nie cieszysz się? - uśmiechnął się
- Nie - powiedziała dziewczyna i nerwowym ruchem zasunęła kotarę, którą mogła odgrodzić się od kolegi, niestety pociągnęła ja zbyt mocno i cała zasłona runęła na ziemię.
- No teraz to jesteśmy już na siebie skazani - obaj głośno się zaśmiali, Noemi delikatnie zsunęła się z łóżka i sięgnęła po leżącą na ziemi zasłonkę
- Zostaw to, chyba nie będzie nam potrzebne - rzucił Tom
- Racja - Noemi zwinnym ruchem rzuciła kotarę pod łóżko i zaczęła krążyć po sali.
- Co tak łazisz?
- Nie mogę sobie znaleźć miejsca, zaraz tutaj zwariuję. Wolałabym siedzieć teraz na polskim...
- A mi jest dobrze, tym bardziej że jestem tu z Tobą - Noemi przystanęła i zerknęła na niego - No co tak patrzysz, jakbym ci matkę zabił? Mówię co myślę
- Wiesz, nie byłoby w tym nic złego, tylko że jesteś chłopakiem mojej przyjaciółki.
- Poprawka złotko, BYŁEM chłopakiem twojej przyjaciółki - ktoś zapukał do drzwi, Noemi zawołała "Proszę" i szybko wsunęła się pod kołdrę. Przyszła ciocia Noemi
- Cześć wam, macie gości
- Gości? - Zapytała dziewczyna
- Ostrzegam jest ich dużo - pani Betty odsunęła się z drzwi, a do sali wparowała cała klasa Noemi i Tom'a.
- Cześć wam, kaleki! - Krzyknął zaraz na wstępie Allan, Noemi chwyciła kulę ortopedyczną do ręki i zdzieliła chłopaka po głowie, ten chwycił się w jej stronę i wyrwał jej kulę z ręki, zaczął się nią bawić, zastępowała mu pistolet, który przy każdej okazji kierował w stronę Noemi lub Toma . Łóżko Toma osaczone było prawie wszystkimi chłopakami i Syntią, która jak zwykle ciągała się za Allanem. "Goście" byli w szpitalu godzinę, Noemi było trudno przebywać z Nelly po tym co powiedział jej Tom, ale z drugiej strony ucieszyła się, że taka "nawałnica" przerwała tę rozmowę, która nie prowadziła do niczego dobrego. Kiedy wszyscy się zmyli Noemi znów zsunęła się z łóżka i wyciągnęła spod łóżka zasłonkę, którą zaczęła wieszać. Tom był już zbyt zmęczony, więc spał. Noemi po skończonej "pracy" wyciągnęła spod poduszki portfel, wzięła kule do rąk i po cichutku wyszła z sali, udając się w stronę bufetu.
*
- Tak przeczuwałam - powiedziała Noemi układając się na niewygodnym łóżku szpitalnym
- Co przeczuwałaś? - zapytał Tom, który teraz dzielił z Noe jedna salę
- Że wyląduję tutaj z Tobą...
- I co, nie cieszysz się? - uśmiechnął się
- Nie - powiedziała dziewczyna i nerwowym ruchem zasunęła kotarę, którą mogła odgrodzić się od kolegi, niestety pociągnęła ja zbyt mocno i cała zasłona runęła na ziemię.
- No teraz to jesteśmy już na siebie skazani - obaj głośno się zaśmiali, Noemi delikatnie zsunęła się z łóżka i sięgnęła po leżącą na ziemi zasłonkę
- Zostaw to, chyba nie będzie nam potrzebne - rzucił Tom
- Racja - Noemi zwinnym ruchem rzuciła kotarę pod łóżko i zaczęła krążyć po sali.
- Co tak łazisz?
- Nie mogę sobie znaleźć miejsca, zaraz tutaj zwariuję. Wolałabym siedzieć teraz na polskim...
- A mi jest dobrze, tym bardziej że jestem tu z Tobą - Noemi przystanęła i zerknęła na niego - No co tak patrzysz, jakbym ci matkę zabił? Mówię co myślę
- Wiesz, nie byłoby w tym nic złego, tylko że jesteś chłopakiem mojej przyjaciółki.
- Poprawka złotko, BYŁEM chłopakiem twojej przyjaciółki - ktoś zapukał do drzwi, Noemi zawołała "Proszę" i szybko wsunęła się pod kołdrę. Przyszła ciocia Noemi
- Cześć wam, macie gości
- Gości? - Zapytała dziewczyna
- Ostrzegam jest ich dużo - pani Betty odsunęła się z drzwi, a do sali wparowała cała klasa Noemi i Tom'a.
- Cześć wam, kaleki! - Krzyknął zaraz na wstępie Allan, Noemi chwyciła kulę ortopedyczną do ręki i zdzieliła chłopaka po głowie, ten chwycił się w jej stronę i wyrwał jej kulę z ręki, zaczął się nią bawić, zastępowała mu pistolet, który przy każdej okazji kierował w stronę Noemi lub Toma . Łóżko Toma osaczone było prawie wszystkimi chłopakami i Syntią, która jak zwykle ciągała się za Allanem. "Goście" byli w szpitalu godzinę, Noemi było trudno przebywać z Nelly po tym co powiedział jej Tom, ale z drugiej strony ucieszyła się, że taka "nawałnica" przerwała tę rozmowę, która nie prowadziła do niczego dobrego. Kiedy wszyscy się zmyli Noemi znów zsunęła się z łóżka i wyciągnęła spod łóżka zasłonkę, którą zaczęła wieszać. Tom był już zbyt zmęczony, więc spał. Noemi po skończonej "pracy" wyciągnęła spod poduszki portfel, wzięła kule do rąk i po cichutku wyszła z sali, udając się w stronę bufetu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)