- Hej - powiedziała przecierając oczy
- Dobry śpiąca królewno, nie wiem czy wiesz, ale za niecałe pół godzinki wbija tutaj klasa.
- Znowu?
- Tak nas kochają...
- Kto kogo kocha, ten kocha - dziewczyna zwlekła się z niewygodnego łóżka szpitalnego i weszła do łazienki, nawet nie zdążyła zamknąć drzwi kiedy wyszła i poszła do szafki po kosmetyczkę. Tom zaśmiał się i wyciągnął telefon spod poduszki. Po 20 minutach Noemi wyszła i zastała śpiącego Toma ze słuchawkami w uszach
- Buu! - krzyknęła mu nad uchem
- Co !? - gwałtownie otworzył oczy i próbował usiąść ale na daremnie, był jeszcze byt zmęczony
- Za chwilkę tutaj będą, a ty śpisz - odłożyła kosmetyczkę do szafki i wdrapała się na łóżko. Chłopak ziewnął i przeciągnął się.
- Już przecież nie śpię, głodny jestem - Noemi popatrzyła na swoją szafkę i szafkę Tom'a
- Masz żarcie na szafce, chcesz mogę ci oddać moje - uniosła brwi w górę
- Chyba śnisz, dzisiaj jest wyjątkowo ohydne, popatrz tylko na ten chleb, suchy jak sprzed tygodnia
- Skocze po coś do bufetu - wzięła portfel spod poduszki, kulę do ręki i pokuśtykała na korytarz.
***
Noemi weszła do sali i od razu pomyślała, że pomyliła piętra, już chciała mówić "przepraszam" i wsiadać z powrotem do windy, ale dopiero po kilku sekundach dotarło do niej to, że klasa przyszła w odwiedziny.
Na jej łóżku siedziało kilka osób
- Zmiatać! - krzyknęła i stanęła przy swoim łóżku
- Noemi! - krzyknęła Nelly i rzuciła się jej na szyję
- Już, już a teraz złaźcie z łóżka - ciężko usiadła odpakowując z foli drożdżówkę z budyniem - Tom!- krzyknęła - Łap! - w stronę chłopaka powędrowała drożdżówka z jagodami, którą zręcznie chwycił Allan.
- Allan, piękny chwyt! - ten głos da się rozpoznać wszędzie - Syntia
- Czy ta "dziewczyna" musi tu przychodzić? - Noemi szepnęła Nelly na ucho
- Przychodzi tu ze względu na to, że Allan tu przychodzi.
- Jebać ją, chcę już stąd wyjść... A ty jak sobie radzisz z tymi wizytami tutaj, jak widziałam ani razu nie spojrzałaś na Toma.
- Szczerze powiedziawszy nie lubię tutaj przychodzić, jak go widzę to chce mi się zaraz płakać i wiem, że to przeze mnie tutaj jest i nawet gdyby to nie była prawda i uświadamiałoby mi to miliony ludzi to ja i tak wiem swoje.
- Nie musisz tutaj przychodzić, ja to dobrze rozumiem jak się czujesz - westchnęła i przez chwilkę patrzyła na Allana
- Coś się stało? - Nelly usiadła obok przyjaciółki i objęła ją ramieniem.
- Jestem na pozycji przegranej i tak wiem, że Syntia jest dla mnie zerem i że zawsze będzie mi zazdrościła, ale już żadna z nas nie będzie miała Allana.
- Dlaczego?
- Byłam tak zaślepiona tą rywalizacja i wiara w to, że jestem "tą jedyną" dla niego, że nie pomyślałam o kimś z zewnątrz. Do oczu znów przypłynęły jej łzy.
- Koniec tematu, miejmy nadzieję, że szybko wyjdziesz i wyzdrowiejesz - Do sali wszedł doktor na poranną wizytę
- Przepraszam, ale muszę wszystkich oprócz pacjentów oczywiście prosić o wyjście - pani która siedziała w rogu na stołku wstała i oznajmiła, że już i tak wychodzą, pożegnała się i wypędziła klasę na korytarz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz