poniedziałek, 23 sierpnia 2010

[008]

 Cały dzień Noemi była ciągana na badania. Okazało się, że zostanie wypisana w poniedziałek, ale utkwiła z kostką w szynie gipsowej na dwa tygodnie. Kiedy wszystkie badania i obserwacje się skończyły, a szyna była założona na nogę dochodziła 17.30, do dziewczyny zadzwonił telefon - to był Allan.
- Hej - zaczął
- Czego chcesz?
- Chciałem zapytać co robi Tom i czy mogę do was wpaść.
- Nie masz co w domu robić? Przecież już tu dzisiaj byłeś...
- Widocznie nie mam co robić! Powiesz mi co robi Tom!?
- Słucha muzyki albo śpi, poczekaj - dziewczyna położyła telefon na stolik i podeszła do Toma -Śpisz? - Zapytała
- Nie, tylko słucham muzy a co?
- Allan pyta...
- Jest tutaj? - Gwałtownie otworzył oczy
- Nie, ale chce przyjść i pyta co robisz.
- Powiedz mu żeby wpadał, bo umieram z nudów - Noemi przewróciła oczami i wróciła do rozmowy telefonicznej
- Mówi żebyś wpadł, bo umiera z nudów...
- Dlaczego umiera z nudów, aż tak go nudzisz?
- Widocznie tak! - rozłączyła się i położyła na łóżku, nie minęły dwie godziny, a chłopak już był w szpitalu.
Noemi widząc go w drzwiach zasłoniła zasłonkę i włożyła słuchawki do uszu, w głębi ducha dziękowała, że jej łóżko jest przy oknie, a nie przy drzwiach. Ściszyła muzykę i zaczęła przysłuchiwać się rozmowie Allana i Toma, po czasie w ogóle wyłączyła piosenki i tylko zostawiła słuchawki w uszach w razie gdyby któremuś przyszło do głowy odsłonić kotarę, zamknęła też oczy, udając sen. Na początku nie rozmawiali o niczym interesującym, później Tom odsłonił delikatnie zasłonkę i powiedział
- Śpi, możesz mówić - dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem i wytężyła słuch.
- Na pewno śpi? - Allan chciał się upewnić
- Raczej tak, dzisiaj ciągali ją cały dzień na badania.
- Ale o ile wiem, nigdy nie śpi w dzień...
- Popatrz na zegar, dochodzi 20.
- Fakt, a tak ogólnie to jak się ma?
- Jeszcze ostatnio mówiłeś, że olejesz ją, że nie chce cię, a ty nie będziesz na nią wieczność czekał, a teraz pytasz "Jak się ma?"
- Tak tylko zapytałem...
- Jesteś gorszy niż baba... - Tom przewrócił oczami
- No to powiesz mi jak się ma?
- Chyba dosyć dobrze, ale przejdź do rzeczy - ponagliła Allana Tom
- To się nie uda, Jasmine jest bardzo fajna, ale... nie chcę z nią być
- Co!? Przecież to sieka jakiej u nas nie zajdziesz, stary czy ty wiesz co robisz?
- No właśnie... nie bardzo
- Mówiłem ci już, że jesteś gorszy niż baba? - Noemi przysłuchiwała się rozmowie i była zadowolona jak nigdy, jednak czuła się troszkę źle podsłuchując kolegów, więc postanowiła to przerwać, czego chciała tego się już i tak dowiedziała. Pokręciła się na łóżko, tak żeby usłyszeli i głośno ziewnęła.
- Tom, która godzina? - zapytała zaspanym głosem i odsłoniła kotarę
- Prawie 20. obudziliśmy cię? - zapytał
- Nie, sama się obudziłam, ale nie będę wam przeszkadzać - zasłoniła zasłonkę
- Emm... Nie przeszkadzasz - powiedział troszkę cicho Allan, Tom odsłonił kotarę i zaczęli wszyscy w trójkę rozmawiać, siedzieli tak jeszcze godzinę, ale rodzice przyjechali po Allana i musiał się zbierać.
- Następny dzień dobiegł końca... - jęknął Tom i zamknął oczy odpływając w krainę snu, w jego ślady poszła skonana Noemi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz