Resztę dnia Noemi spędziła ze swoimi rodzicami i dziadkami, a Tom spał, w między czasie też odwiedzili go rodzice. Wieczorem, kiedy Noemi wyszła z łazienki Tom się obudził
- Przepraszam, że cię obudziłam, śpij dalej.
- Nie obudziłaś mnie, sam się obudziłem, to ja przepraszam że przespałem całe popołudnie i na pewno nie miałaś tutaj co robić.
- Byli u mnie rodzice i dziadkowie, ciebie też odwiedzili twoi rodzice i... jakaś dziewczyna, ale szybko poszła.
- Jeżeli nie śpię całe przedpołudnie, to przesypiam całe popołudnie, jestem wyczerpany i potrzebuję o wiele więcej snu niż normalnie, zazwyczaj kiedy są u mnie rodzice to przesypiam ich wizytę, następnym razem mnie obudź.
- Mhmh, ok - Noemi zasłoniła kotarę i położyła się do łóżka, co prawda nie miała zamiaru spać, ale była zła na Toma za to co powiedział jej dzisiaj i pragnęła jak najszybciej zniknąć mu z oczu. Chłopak odsłonił delikatnie kotarę
- Pogadajmy...
- Jestem śpiąca, dobranoc! - Noemi zasłoniła przesłonkę z powrotem
- Ta rozmowa cię nie ominie, niezależnie czy pogadamy teraz czy jutro! - Tom odsłonił kotarę, dziewczyna usiadła na łóżku i ciężko wzdychając przewróciła oczami.
- O czym chcesz rozmawiać? - zapytała
- Widzę że jesteś na mnie zła i nie wiem za co, więc... wytłumacz mi to
- Po prostu... kiedy ze mną rozmawiasz rzucasz jakieś dziwne podteksty, nie wiem co mam o tym myśleć, np. to co dzisiaj powiedziałeś...
- Kiedy człowiek leży samotnie przez tydzień, a w podświadomości krąży nad swoim ciałem, jak to się nazywa, śmierć kliniczna, a potem nagle kiedy się budzi ma towarzystwo, jak myślisz jak się taki człowiek czuje? - nastała cisza - Taki człowiek jak najszybciej chce powrócić do świata normalnych ludzi i zapomnieć o tym co widział podczas śmierci klinicznej...
- Dobra, przepraszam. Nie wiedziałam, wybaczysz? - Dziewczyna zrobiła słodką minkę, a Tom tylko posłała jej oczko.
- A tak na prawdę chce ci się spać? - zapytał Tom
- W ogóle - Noemi wywaliła jęzor - A tak w ogóle to jak ci się układa?
- Wiesz... Układa mi się jak jednokolorowe puzzle - uśmiechnął się - Dziewczyna mnie rzuciła, leżę w szpitalu już ponad tydzień, normalnie jak po maśle... Allan to ma dobrze, stabilizacja i tyle.
- Jak to stabilizacja?
- Znalazł sobie dziewczynę i jest z nią szczęśliwy.
- CO!? - Noemi nie mogła uwierzyć w to co powiedział Tom
- Wiesz jak on długo na ciebie czekał? W końcu dał sobie spokój, bo uznał że ty go nie chcesz.
- Aha - tylko tyle udało jej z siebie wydusić, do oczu cisnęły jej się łzy, położyła się na łóżko i przez dłuższy czas gapiła się w sufit. Tom patrzył na nią ze zdziwiniem
- Ej, co jest?
- Nie, nic - głos jej zadrżał
- Co ty, płaczesz?
- Nie - dziewczyna odwróciła się w stronę okna, Tom zasunął kotarę i rzucił tylko
- Jak będziesz chciała to mów, ja i tak w nocy nie śpię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz