- Wreszcie nie będę musiała oglądać twojej twarzy.- Zwróciłam się do Rebecci i schowałam telefon do kieszeni. Wyszłam na środek wąskiego korytarza, stając wprost przed tatą i dyrką
- Dzień Dobry!- lekko ukłoniłam się przed dyrektorką, tak nakazuje kultura osobista, następnie zwróciłam się do ojca
- Co ty tutaj robisz tato?
- Przyszedłem Cię odebrać, plany się zmienił i wyjeżdżamy teraz. Jeszcze musisz się spakować i musimy odebrać Chrisa ze szkoły. Pozabieraj książki z szafek, a ja muszę załatwić kilka rzeczy z panią.
- A daj mi telefon tato muszę do kogoś pilnie zadzwonić.- Dał mi telefon, a dyrcia otworzyła klasę i razem z tatą weszli. Uczniowie czekali jeszcze przed salą. Wszystkich zżerała ciekawość, przede mną znów stanęła Rebecca
- Gdzie jedziesz?- Zapytała, jeżeli moją odpowiedzią miała czuć się zaszczycona postanowiłam, że ten ostatni raz zrobię jej przyjemność
- Wyjeżdżam z tej dziury do Los Angeles, NA ZAWSZE, a teraz żegnam muszę wykonać telefon. Ciao!- Zawołałam i poszłam w stronę szafek. W moim telefonie odszukałam numeru do mojej najlepszej przyjaciółki Nicol. Dzwoniłam z telefonu taty, a ręce i nogi miałam jak z waty. Dziewczyna odebrała telefon
- Słucham- powiedziała słodkim głosikiem
- Eee... Cze-cześć- Zająknęłam się
- Kto mówi?
- To ja Emily.- Nastała cisza, czekałam tylko aż się rozłączy i cała moja nadzieja legnie w gruzach. Nagle usłyszałam wielki pisk
- To Emi!- Wołała do kogoś - Emily dzwoni!
- Słońce gdzie ty byłaś? Co się z tobą działo? Nie wierzę...- Tym razem sowa skierowała do mnie
- Długa historia, którą usłyszysz za ok. 5 godzin.
- To teraz nie możesz gadać?- Zapytała ze smutkiem
- A wolisz spotkanie, czy rozmowę telefoniczną?
- Przyjeżdżasz!? O bosz! - i znów się rozweseliła
- Ej, Nicol spokojnie. Muszę się pakować zadzwonię później, Pa!- rozłączyłam się zaczęłam zbierać wszystkie książki do rąk, a na horyzoncie pojawił się tata.
- Pomogę Ci - powiedział i odciążył mnie biorąc ode mnie wszystkie książki. Ja tylko zamknęłam szafkę i otworzyłam samochód, miałam nadzieję, że po raz ostatni patrzę na to miejsce.
Zabraliśmy ze szkoły Chrisa i wpadłam do pokoju zbierając rzeczy jak tajfun. Za mną weszła mama
- Słonko, powinnaś coś zjeść.- Postawiła na stoliku miskę z musli - A ty się chyba nie wpakujesz do dwóch walizek, przynieść ci jeszcze jedną?
- Jeżeli nie masz nic ważniejszego do zrobienia, to byłabym ci wdzięczna.
- Ja już jestem spakowana, tylko czekam na ten wyjazd, bo tutaj już nie mogę wytrzymać.- Powiedziała i wyszła, a po chwili przyniosła kolejną walizkę. Kiedy już wszystko spakowałam, a tata z Chrisem wnosili walizki do samochodu, w spokoju zjadłam musli.
- Emily! Jedziemy!- Zawołała mam z dołu, ostatni raz obejrzałam pokój, pozabierał nie spakowane rzeczy, na ramię rzuciłam torebkę i zbiegłam na dół. Wybiegając na dwór nie zobaczyłam już samochodu rodziców, stała tylko ciężarówka, która przewoziła meble "zapomnieli o mnie?" myślałam, wtedy zza ciężarówki wybiegł Chris.
- Wskakuj mała, jedziemy z meblami!- Krzyknął i wpakował się do kontenera (tylna część ciężarówki)
- CO!?- Krzyknęłam i tupnęłam nogą, kierowca zapalił silnik, a ja nie miałam zamiaru zostawać tutaj ani chwili dłużej, dlatego mimowolnie wskoczyłam za Chrisem. Chłopak zamknął za mną `drzwi`.
- Co my tu robimy!?- Krzyknęłam, ciężarówka ruszyła, a ja wywróciłam się i otarłam włoskie buty (!), Chris wybuchnął śmiechem i wyciągnął do mnie rękę, podniósł mnie i zaprowadził na sam koniec naczepy, gdzie ustawione były dwa fotele, a wokół nich duże, miękkie poduszki. Usiadł do jednego z foteli, a ja obok niego. Ponowiłam moje pytanie, a ten odpowiedział
- Jedziemy do Los Angeles.
- A dlaczego nie jedziemy normalnym samochodem!?
- Bo tak jest zabawniej. - To, że jego bawiła taka jazda nie znaczy, że mnie też. Siedziałam wbita w fotel, kurczowo się go trzymając. Ciężarówka się cały czas trzęsła, ale wreszcie uznałam, że nie jest tak źle i wstałam z fotela. Oczywiście ledwie to zrobiłam wywróciłam się, z tym że tym razem na poduszki. Chris włączył na telefonie piosenkę i zaczęliśmy tańczyć, potem rzucaliśmy w siebie poduszkami, które były całe ubrudzone.
- Chris która godzina?- Zapytałam rzucając się na fotel, nie usłyszałam odpowiedzi, chłopak zasnął miałam z niego niezły plv ; )
Po chwili zadzwonił do mnie telefon, wyświetlił się `Nick`, nie miałam co robić, więc odebrałam
- Taak . ?
- Cześć lasia! Dlaczego tak długo się nie odzywałaś? Słyszałem, że przyjeżdżasz. Mam nadzieję, że masz na sobie coś niebieskiego, bo musisz pasować do mojego nowego niebieskiego sweterka.- Nawijał, ja zawsze wiedziałam że to zajeb*ny pozer, który zwraca uwagę tylko na wygląd, mimo to byłam z nim.
- Po pierwsze: Nie mów do mnie `lasia`, po drugie: już z tobą zerwałam i wierz mi to była najmądrzejsza decyzja w moim życiu.
- Słonko...- Rozłączyłam się.
sobota, 6 marca 2010
czwartek, 4 marca 2010
[002] - Dawna ja
Poprawka:
Zmieniam narrację na 1-osobową
Miłego czytania :)
_____________________________________________________________________________________
Stałam przed lustrem wciąż wpatrując się w swoje odbicie. Oklapłe, wypłowiałe włosy, zapuchnięte oczy, brak jakiegokolwiek makijażu, zwykłe wyblakłe jeansy i naciągnięta czerwona bluza. Nie mogłam uwierzyć, że tak się zmieniłam, kiedyś zadbana, elegancko ubrana, a teraz...
Pośpiesznie zeszłam na dół
- Wyjeżdżamy i nie obchodzi mnie to, że Chris nie chce, ale ja chcę! Tam mam przyjaciółki, koleżanki, starą szkołę i tam jest nasza cudowna willa!- Mówiłam rozpromieniona, czułam na sobie dziwny wzrok rodzinki, a w szczególności Chrisa
- Ale nie tylko ty tutaj jesteś- Wtrącił
- Posłuchaj, przecież mieszkaliśmy tam jeszcze cztery lata temu! Tam masz prawdziwych przyjaciół, proszę...- Wiedział jakie to dla mnie ważne, ale nie chciał wszystkiego dla mnie poświęcać
- I tak twój opór nic tu nie da synku, firma już się przenosi, jutro po przyjściu ze szkoły się pakujecie, a teraz spać, bo jutro szkoła- Zarządził tatuś i sam udał się w stronę łazienki. Ja osobiście i tak miałam zamiar iść już spać, a od dnia następnego rozpocząć wielką akcję ` Dawna ja`. Nie mogłam zasnąć, głowę miałam pełną myśli, nie wiedziałam czy już o mnie nie zapomnieli tam w LA i czy uda mi się powrócić do normalnego trybu życia. W środku nocy do mojego pokoju wszedł kochany braciszek .
- Śpisz?- Zapytał
- Nie, a dlaczego ty nie śpisz?
- Jakoś nie mogę zasnąć, ale przyszedłem ci powiedzieć, że już nie mam nic przeciwko naszej przeprowadzce i że miałaś rację, tam mam przyjaciół, prawdziwych przyjaciół, a zresztą robię to dla Ciebie. Nie mogę uwierzyć, że przez te cztery lata tak się zmieniłaś...
- Ja też.
- Pamiętasz tę czarnowłosą, wesołą królewnę, która jak zagrała tak jej tańczyli?
- Już dawno o niej zapomniałam.
- Teraz jest smutna, bez entuzjazmu stara krowa.- Rzuciłam w niego poduszką, miał rację.
***
Rano wstałam wcześniej niż zawsze. Najpierw wzięłam gorącą kąpiel, zjadłam pyszne śniadanie, a potem udałam się do pokoju i przekopałam całą szafę ubrań. Chodziłam w dwóch parach spodni i bluzach na przemian. Z najciemniejszych zakamarków mojej ogromnej szafy wyciągnęłam ubrania m.in. od Donny Karan, Chanel i różnych sławnych projektantów. Moja mama zawsze przywoziła mi te cuda z delegacji. Wybrałam czarny top z żółtym nadrukiem DKNY, a do tego żółte rurki. W holu wygrzebałam z półki czarne balerinki, na rękę wsunęłam kilka bransoletek, a dla lepszego efektu ubrałam czarną kamizelkę. Przejrzałam się w lustrze i ubranie całkiem mi się spodobało.
- Ale co zrobić z włosami?- mamrotałam pod nosem -Kok? Nie. Kucyk? Też nie. Loczki? Może... Proste? O tak!- Znalazłam w łazience prostownicę i dokładnie wyprostowałam włosy, zrobiłam delikatny makijaż i... nie poznałam się. Z pokoju Chrisa dały się słyszeć różne odgłosy, więc chłopak był jeszcze w domu. Postanowiłam, że mu się pokażę
- Cześć! I jak?- Zapytałam okręcając się dookoła
- O Cześć. Pokój Emily jest zaraz obok mojego.
- No to ja przecież! Emily!
- Co!?- Odskoczył i przyjrzał mi się dokładnie -Co ty ze sobą zrobiłaś?
- A nie pamiętasz `Królewny, która jak zagra tak jej zatańczą`?- Zaśmiałam się
- I to mi się podoba.- Powiedział patrząc na zegar
- I co Ładnie wyglądam ?
- Olśniewająco, ty księżniczka, wiesz która godzina?- Spojrzałam na zegar
- O shit! Ja lecę pa!- Krzyknęłam wybiegając z pokoju. Po drodze zabrałam jeszcze torebkę ze swojego pokoju i pobiegłam w stronę szkoły. Wbiegłam równo z dzwonkiem, ustawiłam się pod klasą, wyciągając z torebki mój piękny telefonik, którego już wieki nie używałam. Podeszła do mnie Rebecca
- Czy mnie wzrok nie myli, czyżby to była moja ulubiona przyjaciółeczka Emily?- Powiedziała dziewczyna, która na co dzień mnie wyzywała i wytykała palcami. Była to klasowa diva, po chwili jej świta także podeszła. Spojrzałam na nią głupkowato.
- Wiem, że nie zawsze było między nami dobrze, ale chyba możemy to zmienić.- Odezwała się i rzuciła uśmiech, który powodował u mnie nudności
- Wybacz, ale nie kumpluję się z prymitywami.- Nie patrząc na nią włączyłam telefon, a na wyświetlaczu widniało `63 nieodebranych wiadomości`, z wrażenia aż oparłam się o ścianę. Przyszedł kolejny SMS
` Kochanie ja ciągle czekam! Dłużej już nie wytrzymam odezwij się!` była to wiadomość od mojego byłego chłopaka Nicka. Przecież z nim zerwałam! Rebecca cały czas coś do mnie mówiła, ale nie słuchałam jej. Przeglądałam SMS-y, a wspomnienia tak szybko jak huragan, pozwracały. Nagle na horyzoncie pojawiła się dyrektorka, a za nią szedł tata.
Zmieniam narrację na 1-osobową
Miłego czytania :)
_____________________________________________________________________________________
Stałam przed lustrem wciąż wpatrując się w swoje odbicie. Oklapłe, wypłowiałe włosy, zapuchnięte oczy, brak jakiegokolwiek makijażu, zwykłe wyblakłe jeansy i naciągnięta czerwona bluza. Nie mogłam uwierzyć, że tak się zmieniłam, kiedyś zadbana, elegancko ubrana, a teraz...
Pośpiesznie zeszłam na dół
- Wyjeżdżamy i nie obchodzi mnie to, że Chris nie chce, ale ja chcę! Tam mam przyjaciółki, koleżanki, starą szkołę i tam jest nasza cudowna willa!- Mówiłam rozpromieniona, czułam na sobie dziwny wzrok rodzinki, a w szczególności Chrisa
- Ale nie tylko ty tutaj jesteś- Wtrącił
- Posłuchaj, przecież mieszkaliśmy tam jeszcze cztery lata temu! Tam masz prawdziwych przyjaciół, proszę...- Wiedział jakie to dla mnie ważne, ale nie chciał wszystkiego dla mnie poświęcać
- I tak twój opór nic tu nie da synku, firma już się przenosi, jutro po przyjściu ze szkoły się pakujecie, a teraz spać, bo jutro szkoła- Zarządził tatuś i sam udał się w stronę łazienki. Ja osobiście i tak miałam zamiar iść już spać, a od dnia następnego rozpocząć wielką akcję ` Dawna ja`. Nie mogłam zasnąć, głowę miałam pełną myśli, nie wiedziałam czy już o mnie nie zapomnieli tam w LA i czy uda mi się powrócić do normalnego trybu życia. W środku nocy do mojego pokoju wszedł kochany braciszek .
- Śpisz?- Zapytał
- Nie, a dlaczego ty nie śpisz?
- Jakoś nie mogę zasnąć, ale przyszedłem ci powiedzieć, że już nie mam nic przeciwko naszej przeprowadzce i że miałaś rację, tam mam przyjaciół, prawdziwych przyjaciół, a zresztą robię to dla Ciebie. Nie mogę uwierzyć, że przez te cztery lata tak się zmieniłaś...
- Ja też.
- Pamiętasz tę czarnowłosą, wesołą królewnę, która jak zagrała tak jej tańczyli?
- Już dawno o niej zapomniałam.
- Teraz jest smutna, bez entuzjazmu stara krowa.- Rzuciłam w niego poduszką, miał rację.
***
Rano wstałam wcześniej niż zawsze. Najpierw wzięłam gorącą kąpiel, zjadłam pyszne śniadanie, a potem udałam się do pokoju i przekopałam całą szafę ubrań. Chodziłam w dwóch parach spodni i bluzach na przemian. Z najciemniejszych zakamarków mojej ogromnej szafy wyciągnęłam ubrania m.in. od Donny Karan, Chanel i różnych sławnych projektantów. Moja mama zawsze przywoziła mi te cuda z delegacji. Wybrałam czarny top z żółtym nadrukiem DKNY, a do tego żółte rurki. W holu wygrzebałam z półki czarne balerinki, na rękę wsunęłam kilka bransoletek, a dla lepszego efektu ubrałam czarną kamizelkę. Przejrzałam się w lustrze i ubranie całkiem mi się spodobało.
- Ale co zrobić z włosami?- mamrotałam pod nosem -Kok? Nie. Kucyk? Też nie. Loczki? Może... Proste? O tak!- Znalazłam w łazience prostownicę i dokładnie wyprostowałam włosy, zrobiłam delikatny makijaż i... nie poznałam się. Z pokoju Chrisa dały się słyszeć różne odgłosy, więc chłopak był jeszcze w domu. Postanowiłam, że mu się pokażę
- Cześć! I jak?- Zapytałam okręcając się dookoła
- O Cześć. Pokój Emily jest zaraz obok mojego.
- No to ja przecież! Emily!
- Co!?- Odskoczył i przyjrzał mi się dokładnie -Co ty ze sobą zrobiłaś?
- A nie pamiętasz `Królewny, która jak zagra tak jej zatańczą`?- Zaśmiałam się
- I to mi się podoba.- Powiedział patrząc na zegar
- I co Ładnie wyglądam ?
- Olśniewająco, ty księżniczka, wiesz która godzina?- Spojrzałam na zegar
- O shit! Ja lecę pa!- Krzyknęłam wybiegając z pokoju. Po drodze zabrałam jeszcze torebkę ze swojego pokoju i pobiegłam w stronę szkoły. Wbiegłam równo z dzwonkiem, ustawiłam się pod klasą, wyciągając z torebki mój piękny telefonik, którego już wieki nie używałam. Podeszła do mnie Rebecca
- Czy mnie wzrok nie myli, czyżby to była moja ulubiona przyjaciółeczka Emily?- Powiedziała dziewczyna, która na co dzień mnie wyzywała i wytykała palcami. Była to klasowa diva, po chwili jej świta także podeszła. Spojrzałam na nią głupkowato.
- Wiem, że nie zawsze było między nami dobrze, ale chyba możemy to zmienić.- Odezwała się i rzuciła uśmiech, który powodował u mnie nudności
- Wybacz, ale nie kumpluję się z prymitywami.- Nie patrząc na nią włączyłam telefon, a na wyświetlaczu widniało `63 nieodebranych wiadomości`, z wrażenia aż oparłam się o ścianę. Przyszedł kolejny SMS
` Kochanie ja ciągle czekam! Dłużej już nie wytrzymam odezwij się!` była to wiadomość od mojego byłego chłopaka Nicka. Przecież z nim zerwałam! Rebecca cały czas coś do mnie mówiła, ale nie słuchałam jej. Przeglądałam SMS-y, a wspomnienia tak szybko jak huragan, pozwracały. Nagle na horyzoncie pojawiła się dyrektorka, a za nią szedł tata.
środa, 3 marca 2010
[001] - Nigdy więcej
Emily siedziała na parapecie, a ostatnie promienie zachodzącego słońca padały jej na twarz. W oknie widziała swoje odbicie, na jej policzkach w pomarańczowym świetle błyszczały się łzy. Siedziała jak zwykle ze swoim pamiętnikiem w ręku, ale tym razem nic w nim nie pisała. Oglądała wpisy sprzed trzech lat i dziwiła się, że jej problemy były tak małe, teraz czymś takim, że nikt nie podał jej piłki na w-f'ie nawet się nie przejmowała. Do pokoju wszedł Chris.
- Matt mówił, że płakałaś co się stało?- Usiadł na łóżko.
- Nic.- Dziewczyna próbowała ukryć łzy
- Nie chcesz mówić?- Nie usłyszał odpowiedzi- Będę w swoim pokoju, jeżeli będziesz chciała to przyjdź.- Wyszedł, a po policzkach dziewczyny spłynęły kolejne łzy. Rzuciła pamiętnik na ziemię i zeskoczyła z parapetu, położyła się na podłogę i po raz kolejny zapłakała. Minęło kilkanaście minut zanim dziewczyna wstała i doprowadziła się do porządku. Cicho wybiegła z pokoju do łazienki. Umyła twarz i zeszła do kuchni, żeby coś zjeść. O dziwo siedzieli tam rodzice
- Cześć! Wy w domu?- Zapytała zdziwiona - Chris dawaj aparat i kalendarz!- Zawołała, a z góry odezwał się chłopak
- A co rodzice w domu!? Już lecę!- Chris zbiegł z aparatem w ręku i zaczął robić zdjęcia, Emily zabrała mu z reki kalendarz i długopis i zapisała w nim `Ósmy cud świata: Rodzice w domu`
- Nie róbcie cyrków.- Odezwał się zdenerwowany ojciec -Chris odłóż ten aparat!
- Lepiej usiądźcie i zjedzcie z nami kolację.- Odezwała się mama. Emily i Chris usiedli posłusznie przy stole.
- Musimy z wami porozmawiać.- Odezwał się tata
- Czyli bez powodu nie zawitalibyście do domu, do dzieci?- Zapytał wyraźnie zdenerwowany chłopak
- Mówisz tak, jakbyśmy nigdy w domu nie byli!- Podniosła głos mama
- To powiedz, kiedy ostatnio w DZIEŃ spędziłaś tutaj chociaż 10 min.?- Wtrąciła Emily. Odpowiedzi nie usłyszała
- Teraz się to zmieni - Powiedział po chwili jej tata
- Wątpię- Chris patrzył w podłogę
- Główną siedzibę firmy przenosimy do Los Angeles, co wiąże się także z naszą przeprowadzką tam.- Wytłumaczyła mama, Chris uderzył pięścią w stół i wstał, miotając się po całej kuchni. Wrzeszczał coś, że ma kolegów, szkołę, dziewczynę, że nie mogą się tak od ręki przenieść.
- Zamknij mordę Chris!- Krzyknęła Emily, która bardzo cieszyła się z przeprowadzki.
- Emi! Jak ty mówisz?- Zawołała mama
- Normalnie! Czy nasze rozmowy zawsze muszą kończyć się kłótniami?- Zapytała dziewczyna patrząc z wyrzutem najpierw na ojca, potem na mamę, a na końcu na Chrisa i pobiegła do swojego pokoju. Chris wstał i poszedł za nią, kiedy wszedł Emily leżała i płakała.
- Ej, co ty znowu płaczesz?
- Nie.- Powiedziała podnosząc głowę, cała zapłakana
- A co oczy Ci się pocą?
- Tak
- Dzisiaj już chyba po raz trzeci, jest na to jakiś dezodorant?
- Przeprowadzka, inna szkoła i inni rodzice.
- Dwa pierwsze da się zrobić, ja idę na dół porozmawiać z nimi.- Wyszedł, Emily stanęła przed lustrem i powiedziała do siebie
- Już nigdy nie będę płakać. Nigdy Więcej!
- Matt mówił, że płakałaś co się stało?- Usiadł na łóżko.
- Nic.- Dziewczyna próbowała ukryć łzy
- Nie chcesz mówić?- Nie usłyszał odpowiedzi- Będę w swoim pokoju, jeżeli będziesz chciała to przyjdź.- Wyszedł, a po policzkach dziewczyny spłynęły kolejne łzy. Rzuciła pamiętnik na ziemię i zeskoczyła z parapetu, położyła się na podłogę i po raz kolejny zapłakała. Minęło kilkanaście minut zanim dziewczyna wstała i doprowadziła się do porządku. Cicho wybiegła z pokoju do łazienki. Umyła twarz i zeszła do kuchni, żeby coś zjeść. O dziwo siedzieli tam rodzice
- Cześć! Wy w domu?- Zapytała zdziwiona - Chris dawaj aparat i kalendarz!- Zawołała, a z góry odezwał się chłopak
- A co rodzice w domu!? Już lecę!- Chris zbiegł z aparatem w ręku i zaczął robić zdjęcia, Emily zabrała mu z reki kalendarz i długopis i zapisała w nim `Ósmy cud świata: Rodzice w domu`
- Nie róbcie cyrków.- Odezwał się zdenerwowany ojciec -Chris odłóż ten aparat!
- Lepiej usiądźcie i zjedzcie z nami kolację.- Odezwała się mama. Emily i Chris usiedli posłusznie przy stole.
- Musimy z wami porozmawiać.- Odezwał się tata
- Czyli bez powodu nie zawitalibyście do domu, do dzieci?- Zapytał wyraźnie zdenerwowany chłopak
- Mówisz tak, jakbyśmy nigdy w domu nie byli!- Podniosła głos mama
- To powiedz, kiedy ostatnio w DZIEŃ spędziłaś tutaj chociaż 10 min.?- Wtrąciła Emily. Odpowiedzi nie usłyszała
- Teraz się to zmieni - Powiedział po chwili jej tata
- Wątpię- Chris patrzył w podłogę
- Główną siedzibę firmy przenosimy do Los Angeles, co wiąże się także z naszą przeprowadzką tam.- Wytłumaczyła mama, Chris uderzył pięścią w stół i wstał, miotając się po całej kuchni. Wrzeszczał coś, że ma kolegów, szkołę, dziewczynę, że nie mogą się tak od ręki przenieść.
- Zamknij mordę Chris!- Krzyknęła Emily, która bardzo cieszyła się z przeprowadzki.
- Emi! Jak ty mówisz?- Zawołała mama
- Normalnie! Czy nasze rozmowy zawsze muszą kończyć się kłótniami?- Zapytała dziewczyna patrząc z wyrzutem najpierw na ojca, potem na mamę, a na końcu na Chrisa i pobiegła do swojego pokoju. Chris wstał i poszedł za nią, kiedy wszedł Emily leżała i płakała.
- Ej, co ty znowu płaczesz?
- Nie.- Powiedziała podnosząc głowę, cała zapłakana
- A co oczy Ci się pocą?
- Tak
- Dzisiaj już chyba po raz trzeci, jest na to jakiś dezodorant?
- Przeprowadzka, inna szkoła i inni rodzice.
- Dwa pierwsze da się zrobić, ja idę na dół porozmawiać z nimi.- Wyszedł, Emily stanęła przed lustrem i powiedziała do siebie
- Już nigdy nie będę płakać. Nigdy Więcej!
No more tears... - Prolog
Zaczynamy nowe opowiadanie pt. `No more tears...`
Pragnę przypomnieć, że to już 3 na tym blogu, tamte nie miały sensu, mijały się z celem -.-
Prolog:
" Po raz kolejny leżę i płaczę, tyle ile moja poduszka wchłonęła już łez nie jestem w stanie zliczyć. Jak zwykle odrzucona, obrażana, nic mi się nie udaje, a przecież niczego mi nie brakuje. Moi rodzice są bogaci, mają swoją firmę, którą traktują jak własne dziecko... W ogóle nie poświęcają mi czasu, ale pomińmy to -.- Mieszkam dobie w pięknym domku z ogrodem, jedynaczka. Nie wyglądam źle: Czarne półdługie włosy, czekoladowe oczy, zgrabny nosek, szczupła, wysoka, no może usta troszkę za małe, ale wystarczy odpowiedni błyszczyk i wszystko fajnie, a jednak... w szkole nikt mnie nie akceptuje, a przecież jestem miła (bynajmniej się staram), nie mam żadnych koleżanek, ani przyjaciółki z wyjątkiem tej po drugiej stronie lustra. W szkole może nie idzie mi za dobrze, ale na 3 ciągnę, chyba nie aż tak źle. Nie wiem co ze mną nie tak... "
W pokoju rozległo się pukanie do drzwi
- Proszę!- Zawołała zapłakana dziewczyna, wsuwając pamiętnik pod poduszkę i ocierając oczy rękawem.
- Cześć Emily, jest Chris?- Do pokoju wszedł wysoki, starszy chłopak, był to kolega Chrisa
- Jest w garażu, kręci coś przy samochodzie.
- Samochodzie?
- No tak, rodzice mu kupili, bo za miesiąc idzie na prawko.
- Dobra to ja idę do niego.- Wyszedł, a czarnowłosa dziewczyna o imieniu Emily wyjęła spod poduszki pamiętnik, przekreśliła słowo`jedynaczka` i dopisała "No dobra chciałabym, mam starszego brata Chris'a"
Pragnę przypomnieć, że to już 3 na tym blogu, tamte nie miały sensu, mijały się z celem -.-
Prolog:
" Po raz kolejny leżę i płaczę, tyle ile moja poduszka wchłonęła już łez nie jestem w stanie zliczyć. Jak zwykle odrzucona, obrażana, nic mi się nie udaje, a przecież niczego mi nie brakuje. Moi rodzice są bogaci, mają swoją firmę, którą traktują jak własne dziecko... W ogóle nie poświęcają mi czasu, ale pomińmy to -.- Mieszkam dobie w pięknym domku z ogrodem, jedynaczka. Nie wyglądam źle: Czarne półdługie włosy, czekoladowe oczy, zgrabny nosek, szczupła, wysoka, no może usta troszkę za małe, ale wystarczy odpowiedni błyszczyk i wszystko fajnie, a jednak... w szkole nikt mnie nie akceptuje, a przecież jestem miła (bynajmniej się staram), nie mam żadnych koleżanek, ani przyjaciółki z wyjątkiem tej po drugiej stronie lustra. W szkole może nie idzie mi za dobrze, ale na 3 ciągnę, chyba nie aż tak źle. Nie wiem co ze mną nie tak... "
W pokoju rozległo się pukanie do drzwi
- Proszę!- Zawołała zapłakana dziewczyna, wsuwając pamiętnik pod poduszkę i ocierając oczy rękawem.
- Cześć Emily, jest Chris?- Do pokoju wszedł wysoki, starszy chłopak, był to kolega Chrisa
- Jest w garażu, kręci coś przy samochodzie.
- Samochodzie?
- No tak, rodzice mu kupili, bo za miesiąc idzie na prawko.
- Dobra to ja idę do niego.- Wyszedł, a czarnowłosa dziewczyna o imieniu Emily wyjęła spod poduszki pamiętnik, przekreśliła słowo`jedynaczka` i dopisała "No dobra chciałabym, mam starszego brata Chris'a"
Subskrybuj:
Posty (Atom)