czwartek, 4 marca 2010

[002] - Dawna ja

Poprawka:
Zmieniam narrację na 1-osobową
Miłego czytania :)
_____________________________________________________________________________________

Stałam przed lustrem wciąż wpatrując się w swoje odbicie. Oklapłe, wypłowiałe włosy, zapuchnięte oczy, brak jakiegokolwiek makijażu, zwykłe wyblakłe jeansy i naciągnięta czerwona bluza. Nie mogłam uwierzyć, że tak się zmieniłam, kiedyś zadbana, elegancko ubrana, a teraz...
Pośpiesznie zeszłam na dół
- Wyjeżdżamy i nie obchodzi mnie to, że Chris nie chce, ale ja chcę! Tam mam przyjaciółki, koleżanki, starą szkołę i tam jest nasza cudowna willa!- Mówiłam rozpromieniona, czułam na sobie dziwny wzrok rodzinki, a w szczególności Chrisa
- Ale nie tylko ty tutaj jesteś- Wtrącił
- Posłuchaj, przecież mieszkaliśmy tam jeszcze cztery lata temu! Tam masz prawdziwych przyjaciół, proszę...- Wiedział jakie to dla mnie ważne, ale nie chciał wszystkiego dla mnie poświęcać
- I tak twój opór nic tu nie da synku, firma już się przenosi, jutro po przyjściu ze szkoły się pakujecie, a teraz spać, bo jutro szkoła- Zarządził tatuś i sam udał się w stronę łazienki. Ja osobiście i tak miałam zamiar iść już spać, a od dnia następnego rozpocząć wielką akcję ` Dawna ja`. Nie mogłam zasnąć, głowę miałam pełną myśli, nie wiedziałam czy już o mnie nie zapomnieli tam w LA i czy uda mi się powrócić do normalnego trybu życia. W środku nocy do mojego pokoju wszedł kochany braciszek .
- Śpisz?- Zapytał
- Nie, a dlaczego ty nie śpisz?
- Jakoś nie mogę zasnąć, ale przyszedłem ci powiedzieć, że już nie mam nic przeciwko naszej przeprowadzce i że miałaś rację, tam mam przyjaciół, prawdziwych przyjaciół, a zresztą robię to dla Ciebie. Nie mogę uwierzyć, że przez te cztery lata tak się zmieniłaś...
- Ja też.
- Pamiętasz tę czarnowłosą, wesołą królewnę, która jak zagrała tak jej tańczyli?
- Już dawno o niej zapomniałam.
- Teraz jest smutna, bez entuzjazmu stara krowa.- Rzuciłam w niego poduszką, miał rację.
***
Rano wstałam wcześniej niż zawsze. Najpierw wzięłam gorącą kąpiel, zjadłam pyszne śniadanie, a potem udałam się do pokoju i przekopałam całą szafę ubrań. Chodziłam w dwóch parach spodni i bluzach na przemian. Z najciemniejszych zakamarków mojej ogromnej szafy wyciągnęłam ubrania m.in. od Donny Karan, Chanel i różnych sławnych projektantów. Moja mama zawsze przywoziła mi te cuda z delegacji. Wybrałam czarny top z żółtym nadrukiem DKNY, a do tego żółte rurki. W holu wygrzebałam z półki czarne balerinki, na rękę wsunęłam kilka bransoletek, a dla lepszego efektu ubrałam czarną kamizelkę. Przejrzałam się w lustrze i ubranie całkiem mi się spodobało.
- Ale co zrobić z włosami?- mamrotałam pod nosem -Kok? Nie. Kucyk? Też nie. Loczki? Może... Proste? O tak!- Znalazłam w łazience prostownicę i dokładnie wyprostowałam włosy, zrobiłam delikatny makijaż i... nie poznałam się. Z pokoju Chrisa dały się słyszeć różne odgłosy, więc chłopak był jeszcze w domu. Postanowiłam, że mu się pokażę
- Cześć! I jak?- Zapytałam okręcając się dookoła
- O Cześć. Pokój Emily jest zaraz obok mojego.
- No to ja przecież! Emily!
- Co!?- Odskoczył i przyjrzał mi się dokładnie -Co ty ze sobą zrobiłaś?
- A nie pamiętasz `Królewny, która jak zagra tak jej zatańczą`?- Zaśmiałam się
- I to mi się podoba.- Powiedział patrząc na zegar
- I co Ładnie wyglądam ?
- Olśniewająco, ty księżniczka, wiesz która godzina?- Spojrzałam na zegar
- O shit! Ja lecę pa!- Krzyknęłam wybiegając z pokoju. Po drodze zabrałam jeszcze torebkę ze swojego pokoju i pobiegłam w stronę szkoły. Wbiegłam równo z dzwonkiem, ustawiłam się pod klasą, wyciągając z torebki mój piękny telefonik, którego już wieki nie używałam. Podeszła do mnie Rebecca
- Czy mnie wzrok nie myli, czyżby to była moja ulubiona przyjaciółeczka Emily?- Powiedziała dziewczyna, która na co dzień mnie wyzywała i wytykała palcami. Była to klasowa diva, po chwili jej świta także podeszła. Spojrzałam na nią głupkowato.
- Wiem, że nie zawsze było między nami dobrze, ale chyba możemy to zmienić.- Odezwała się i rzuciła uśmiech, który powodował u mnie nudności
- Wybacz, ale nie kumpluję się z prymitywami.- Nie patrząc na nią włączyłam telefon, a na wyświetlaczu widniało `63 nieodebranych wiadomości`, z wrażenia aż oparłam się o ścianę. Przyszedł kolejny SMS
` Kochanie ja ciągle czekam! Dłużej już nie wytrzymam odezwij się!` była to wiadomość od mojego byłego chłopaka Nicka. Przecież z nim zerwałam! Rebecca cały czas coś do mnie mówiła, ale nie słuchałam jej. Przeglądałam SMS-y, a wspomnienia tak szybko jak huragan, pozwracały. Nagle na horyzoncie pojawiła się dyrektorka, a za nią szedł tata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz