sobota, 6 marca 2010

[003] - Ekstremalna jazda

- Wreszcie nie będę musiała oglądać twojej twarzy.- Zwróciłam się do Rebecci i schowałam telefon do kieszeni. Wyszłam na środek wąskiego korytarza, stając wprost przed tatą i dyrką
- Dzień Dobry!- lekko ukłoniłam się przed dyrektorką, tak nakazuje kultura osobista, następnie zwróciłam się do ojca
- Co ty tutaj robisz tato?
- Przyszedłem Cię odebrać, plany się zmienił i wyjeżdżamy teraz. Jeszcze musisz się spakować i musimy odebrać Chrisa ze szkoły. Pozabieraj książki z szafek, a ja muszę załatwić kilka rzeczy z panią.
- A daj mi telefon tato muszę do kogoś pilnie zadzwonić.- Dał mi telefon, a dyrcia otworzyła klasę i razem z tatą weszli. Uczniowie czekali jeszcze przed salą. Wszystkich zżerała ciekawość, przede mną znów stanęła Rebecca
- Gdzie jedziesz?- Zapytała, jeżeli moją odpowiedzią miała czuć się zaszczycona postanowiłam, że ten ostatni raz zrobię jej przyjemność
- Wyjeżdżam z tej dziury do Los Angeles, NA ZAWSZE, a teraz żegnam muszę wykonać telefon. Ciao!- Zawołałam i poszłam w stronę szafek. W moim telefonie odszukałam numeru do mojej najlepszej przyjaciółki Nicol. Dzwoniłam z telefonu taty, a ręce i nogi miałam jak z waty. Dziewczyna odebrała telefon
- Słucham- powiedziała słodkim głosikiem
- Eee... Cze-cześć- Zająknęłam się
- Kto mówi?
- To ja Emily.- Nastała cisza, czekałam tylko aż się rozłączy i cała moja nadzieja legnie w gruzach. Nagle usłyszałam wielki pisk
- To Emi!- Wołała do kogoś - Emily dzwoni!
- Słońce gdzie ty byłaś? Co się z tobą działo? Nie wierzę...- Tym razem sowa skierowała do mnie
- Długa historia, którą usłyszysz za ok. 5 godzin.
- To teraz nie możesz gadać?- Zapytała ze smutkiem
- A wolisz spotkanie, czy rozmowę telefoniczną?
- Przyjeżdżasz!? O bosz! - i znów się rozweseliła
- Ej, Nicol spokojnie. Muszę się pakować zadzwonię później, Pa!- rozłączyłam się zaczęłam zbierać wszystkie książki do rąk, a na horyzoncie pojawił się tata.
- Pomogę Ci - powiedział i odciążył mnie biorąc ode mnie wszystkie książki. Ja tylko zamknęłam szafkę i otworzyłam samochód, miałam nadzieję, że po raz ostatni patrzę na to miejsce.
Zabraliśmy ze szkoły Chrisa i wpadłam do pokoju zbierając rzeczy jak tajfun. Za mną weszła mama
- Słonko, powinnaś coś zjeść.- Postawiła na stoliku miskę z musli - A ty się chyba nie wpakujesz do dwóch walizek, przynieść ci jeszcze jedną?
- Jeżeli nie masz nic ważniejszego do zrobienia, to byłabym ci wdzięczna.
- Ja już jestem spakowana, tylko czekam na ten wyjazd, bo tutaj już nie mogę wytrzymać.- Powiedziała i wyszła, a po chwili przyniosła kolejną walizkę. Kiedy już wszystko spakowałam, a tata z Chrisem wnosili walizki do samochodu, w spokoju zjadłam musli.
- Emily! Jedziemy!- Zawołała mam z dołu, ostatni raz obejrzałam pokój, pozabierał nie spakowane rzeczy, na ramię rzuciłam torebkę i zbiegłam na dół. Wybiegając na dwór nie zobaczyłam już samochodu rodziców, stała tylko ciężarówka, która przewoziła meble "zapomnieli o mnie?" myślałam, wtedy zza ciężarówki wybiegł Chris.
- Wskakuj mała, jedziemy z meblami!- Krzyknął i wpakował się do kontenera (tylna część ciężarówki)
- CO!?- Krzyknęłam i tupnęłam nogą, kierowca zapalił silnik, a ja nie miałam zamiaru zostawać tutaj ani chwili dłużej, dlatego mimowolnie wskoczyłam za Chrisem. Chłopak zamknął za mną `drzwi`.
- Co my tu robimy!?- Krzyknęłam, ciężarówka ruszyła, a ja wywróciłam się i otarłam włoskie buty (!), Chris wybuchnął śmiechem i wyciągnął do mnie rękę, podniósł mnie i zaprowadził na sam koniec naczepy, gdzie ustawione były dwa fotele, a wokół nich duże, miękkie poduszki. Usiadł do jednego z foteli, a ja obok niego. Ponowiłam moje pytanie, a ten odpowiedział
- Jedziemy do Los Angeles.
- A dlaczego nie jedziemy normalnym samochodem!?
- Bo tak jest zabawniej. - To, że jego bawiła taka jazda nie znaczy, że mnie też. Siedziałam wbita w fotel, kurczowo się go trzymając. Ciężarówka się cały czas trzęsła, ale wreszcie uznałam, że nie jest tak źle i wstałam z fotela. Oczywiście ledwie to zrobiłam wywróciłam się, z tym że tym razem na poduszki. Chris włączył na telefonie piosenkę i zaczęliśmy tańczyć, potem rzucaliśmy w siebie poduszkami, które były całe ubrudzone.
- Chris która godzina?- Zapytałam rzucając się na fotel, nie usłyszałam odpowiedzi, chłopak zasnął miałam z niego niezły plv ; )
Po chwili zadzwonił do mnie telefon, wyświetlił się `Nick`, nie miałam co robić, więc odebrałam
- Taak . ?
- Cześć lasia! Dlaczego tak długo się nie odzywałaś? Słyszałem, że przyjeżdżasz. Mam nadzieję, że masz na sobie coś niebieskiego, bo musisz pasować do mojego nowego niebieskiego sweterka.- Nawijał, ja zawsze wiedziałam że to zajeb*ny pozer, który zwraca uwagę tylko na wygląd, mimo to byłam z nim.
- Po pierwsze: Nie mów do mnie `lasia`, po drugie: już z tobą zerwałam i wierz mi to była najmądrzejsza decyzja w moim życiu.
- Słonko...- Rozłączyłam się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz