czwartek, 8 kwietnia 2010

[004] - A miało być tak pięknie...

Na szczęście żadnej kontroli drogowej nie było i w spokoju dojechaliśmy na miejsce. Kiedy znów zobaczyłam naszą willę, nie mogłam uwierzyć, że jest taka duża i taka piękna! Od razu poczułam się jak księżniczka, ale nie miałam już zamiaru się tak zachowywać. Z domu wybiegła Ellen nasza najlepsza służąca, właściwie to traktowaliśmy ją jak członka rodziny, jadała z nami obiady, czasem jeździła z nami na wakacje.
- Witajcie kochani! Jak ja za wami tęskniłam !- Objęła mnie i Chrisa.
- Ellen, jak dobrze, że jeszcze tutaj jesteś!- Powiedziałam do niej
- A jakby inaczej! Zawsze miałam nadzieję, że jeszcze wrócicie!
- A gdzie rodzice?- Zapytał Chris
- Rodzice już w firmie, przyjechali około godzinę temu. Zostawili na stole w jadalni kartkę.- Uwolniła nas z uścisku, a my pobiegliśmy do jadalni. Na kartce pisało:
" Cześć dzieciaczki!  
Ja i tata jesteśmy już w firmie, mamy nadzieję, że przyjechaliście bez żadnych komplikacji, cali i zdrowi. Ellen zrobi wam obiad, wy się rozpakujcie, będziemy wieczorem. Całuski, rodzice."
-Oh, jak ja nie lubię, kiedy mówią do nas dzieciaczki- westchnął Chris
- No, ja też, ale teraz idę do pokoju, tak dawno tam nie byłam.- Powiedziałam i pobiegłam na górę. Wbiegłam do pokoju był czyściutki i chyba nawet odnowiony, czyli rodzice już dawno wiedzieli o tym, że będziemy się przeprowadzać... Nawet łóżko było nowe, telewizor no i na biurku leżał nowiutki laptop. Pokój był pomalowany na jasny fiolet, był mały i przytulny. Miałam własną łazienkę, a z pokoju wychodziło się na balkon. Wzięłam kąpiel, przebrałam się i zeszłam zjeść obiad.
- Co do jedzenia?- Zapytałam Ellen, która szykowała coś na talerz
- Ryba po grecku.- Na schody jak szalony wbiegł Chris
- Ryba po grecku!? Poproszę od razu 3- Z szybkością światła usiadł do stołu i dorwał się do sztućców, Ellen spełniła prośbę braciszka
- Emily, dzwoniła Nicol, kazała przekazać, że czeka w parku i że ma jakąś niespodziankę.- Powiedziała siadając razem z nami do stołu
- O kurcze! Zapomniałam!- Wyrwałam zza stołu i pobiegłam po torebkę - Będę za jakieś 2 godziny, jeszcze zadzwonię!- Krzyknęłam
- Ale obiad!
- Nie jestem głodna.- Narzuciłam kurtkę i wybiegłam. W między czasie skoczyłam do kiosku po doładowanie i napisałam SMS-a do przyjaciółki, że już biegnę. Czekała tam gdzie zawsze, na niebieskiej, podrapanej ławce w parku, ale był ktoś jeszcze. Siedzieli tyłem do mnie, więc nie widziałam twarzy, ale włosy Nicol wszędzie poznam, razem z nią siedział jakiś chłopak
- Cześć!- Krzyknęłam wesoło wyskakując przed nich. Mina mi zrzedła, kiedy zorientowałam się że wraz z Nicol siedzi Nick!
- Siemka lasia! Dlaczego nie masz nic niebieskiego na sobie.? teraz do mnie nie pasujesz!- Odezwał się kretyn =.=
- Nigdy do siebie nie pasowaliśmy!- Krzyknęłam -Nicol, jak mogłaś?
- Nie przesadzaj Emily, przecież wiesz, że wy jesteście sobie przeznaczeni!
- Bredzisz, po prostu bredzisz! Weź sobie tego palanta!- Wykrzyczał jej w twarz i poszłam sobie, nie musiałam biec bo i tak nikt mnie nie próbował zatrzymać. Nie chciało mi się wracać do domu, więc poszłam na spacer w pewnym momencie ktoś do mnie podbiegł.
- Siemka mała, przecież miałaś być z Nicol.- Był to Chris
- Jednak nie mogła przyjść, a gdzie idziesz?
- Ja lecę do Seana, masz klucz, bo Ellen już poszła do domu.- Wręczył mi klucz i poszedł dalej. Jeżeli nikogo nie było w domu to z wielką chęcią rzucę się na łóżko, zjem kilka tabliczek czekolady i będę oglądała głupie telenowele w TV, więc poszłam zrealizować mój "plan"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz