sobota, 22 stycznia 2011

[013]

 Kiedy Nelly poszła do swojego domu Noemi usiadła zrezygnowana na łóżku i zapłakała. Sama nie wiedziała dlaczego, po prostu nie miała już siły. Zadzwonił telefon, dzwonił bardzo długo, więc wreszcie go odebrała i rzuciła tylko oschłe
- Halo!
- Hej! To ja Viola, muszę ci coś koniecznie powiedzieć, ale to nie na telefon. Jestem już w drodze do ciebie, będę za jakieś 15 minut.
- Aha... - rozłączyła się i rzuciła telefonem o ścianę, usiadła na parapecie z poduszką w ręce i patrzyła na zachmurzone niebo. Nagle zaczęło padać, ludzie na ulicy zaczęli szybciej chodzić i chować się do przypadkowych sklepów, dziewczyna zapłakała po raz kolejny, a deszcz się nasilił, rzuciła poduszką o ziemię, myślała o Nim i o Niej, o tej głupiej paplaninie przyjaciółki i o wszystkim innym, zeskoczyła z parapetu, zapominając o swojej nodze w gipsie, przeszył ją ostry ból i upadła na podłogę, płacząc tym razem z bólu.
- Noe! - do pokoju weszła Viola i podbiegła do przyjaciółki - Co się stało, Noemi wstań! - uklękła przy niej i zapłakała, Noemi podniosła głowę patrząc na nią
- Co się stało? - wychlipała
- Przeprowadzam się, przeprowadzam się do Szwajcarii, mama dostała tam pracę... - przyjaciółki wtuliły się w siebie, Noemi wychlipała tylko
- Dlaczego tak się wszystko toczy?
- Nie wiem...
- Nie możesz mi tego zrobić! - Noemi wstała ostrożnie i usiadła na łóżku sycząc z bólu
- Co ci jest? - zapytała troskliwie Viola, siadając na podłodze po turecku.
- Nic! Wyjdź! Albo nie... zostań!
- Noemi, ja nigdy bym ci tego nie zrobiła, ale sama zrozum! Mam tutaj zostać sama!? Mam dopiero 15 lat...
- Gdybyś chciała, to wymyśliłabyś coś, cokolwiek! Nie możesz mnie teraz zostawić! - krzyczała i szlochała na przemian
- To może ty masz jeden ze swoich genialnych pomysłów!? - Violi puściły nerwy, Noe nie miała siły dłużej kłócić się z przyjaciółką. Osoba, którą kochała najbardziej na świecie, z którą przyjaźniła się od najmłodszych lat, której mówiła wszystko i nie miała przed nią żadnych tajemnic - właśnie jej oznajmiła, że przeprowadza się do innego kraju, Noemi nie mieściło się to w głowie.
- Ty mnie zostawiasz... - łzy znów napłynęły jej do oczu - Allan ma inną, w dodatku moją przyjaciółkę - pojedyncza łza stoczyła się po policzku Noemi - siedzę w domu ze złamaną kostką i nikt, po prostu NIKT się tym nie interesuje! Ja wiem, że nie wszystko kręci się wokół mnie, ale powiedz mi, jak ja sobie bez ciebie poradzę!? Nie dam rady! Kto wie, czy dożyłabym do tego momentu gdyby nie ty! A teraz!? Tak po prostu mnie zostawiasz!? Z dnia na dzień? - strumienie łez płynęły jej po policzkach, Viola tarła oczy. Noemi czuła, że ją rani, ale to co ona czuła było nie do opisania. Viola wiedziała, że będzie jej to przeżyć łatwiej niż Noemi, która już nie raz próbowała ze sobą skończyć, nie chciała, żeby zdarzyło się to po raz kolejny i to jeszcze przez nią.
- Czy ty myślisz, że to jest dla mnie łatwe? - wychlipała Violetta, Noemi przytuliła ją do siebie i razem siedziały płacząc...