sobota, 30 stycznia 2010

Nowe opowiadanie

Postanowiłam pisać o czymś innym. To już dawno straciło sens.
Teraz tytuł to:
`Karuzela Życia`

Przedstawienie postaci:

Noemi - dziewczyna na pozór wylansowana, lubiana, zabawna, duch towarzystwa. Nikt nie wie jakie ma problemy i dlaczego tak naprawdę zgrywa taką twardą, oprócz jej najlepszej przyjaciółki od serca Violetty.
Violetta - Najlepsza przyjaciółka Noemi, niestety mieszka dosyć daleko. Bardzo dobrze rozumie się z Noemi może to dlatego, że są kuzynkami. Jest o rok młodsza od Noemi
Nelly - Przyjaciółka Noemi, chodzi z Noe do klasy.
Amanda - przyjaciółka Noemi.

Syntia - Chodzi do klasy z Noemi. Rywalizują z Noemi, nienawidzą się.
Sarah
Jenny

Allan - Najładniejszy chłopak w klasie. Podoba się zarówno Noemi jak i Syntii
Tom
Luan
Eric

To osoby, wokół których będzie się wszystko kręciło. W trakcie poznacie innych :)
Serdecznie zapraszam do czytania . !

P.S. Imiona takie jak: Allan i Noemi bardzo mi się podobają, ale te osoby nie mają nic wspólnego z poprzednim opowiadaniem :)

piątek, 29 stycznia 2010

Czas na mnie :)

Więc:
(Jeżeli to czytasz)
Chciałam przeprosić (w pewnym sensie) "Mary", za to że pisałam o Tobie różne rzeczy w tym opowiadaniu, ale jak przystało na taką okropną (za jaką mnie uważasz) musiałam się wyżyć. Coś za coś, z tym że ja nie dałam całej klasie linka do bloga, a nawet go zablokowałam. Zastanów się nad sobą czasem, bo sama nie potrafisz mi nic prosto w oczy powiedzieć, na GG mówisz wszystko co popadnie, a za pośrednictwem Ani przesyłasz mi jakieś durne `Jesteś głupia`. Nie sądzę, żeby to do końca było normalne. Kiedy wydawało mi się, że wszystko już ucichło znowu dowiaduję się, że za moimi plecami `nadajesz` na mnie. To chyba nie jest do końca fair, ale rób jak chcesz TWOJA sprawa.

Do wszystkich:
Wszystko co piszę na tym blogu (za wyjątkiem kilku pierwszych rozdziałów) nijak nie utożsamia się z moim (NASZYM KLASOWYM) realnym życiem. Muszę o czymś pisać, żeby się coś działo. No to miłego czytania :)
__________________________________________
xoxo

[009] - `Dzieliły nas milimetry [...]`

Nanc, przez cała drogę gapiła się na Matta, jak na jakiegoś boga (nie przesadzam!) Wydawało mi się, że nie potrafi się skupić na jeździe i cały czas próbuje jakoś się uporać z przeszywającym wzrokiem mojej upierdliwej, dobrej koleżanki. Postanowiłam go uratować
-Ej Nanc, możesz mi wytłumaczyć te kroki z rozgrzewki, bo jak wiesz trochę się spóźniłam i nie kapuję tego.- Nie dotarło
-Nancy!!!- Wrzasnęłam
-Co?- zapytała z wyczuwalnym wyrzutem.
-Wytłumacz mi proszę kroki z rozgrzewki!
-Nie krzycz po mnie!
-To mnie słuchaj, a nie... a nie bujaj w obłokach- Dokończyłam trochę zmieszana. Dziewczyna zaczęła mi wszystko po kolei tłumaczyć, a Matt odetchnął. Wreszcie dojechaliśmy pod mój dom.
-Wpadniecie na herbatę?- Zapytałam
-Nie mogę, spieszę się, może innym razem.- Odpowiedział Matt uśmiechając się
-Ja też nie mogę, muszę iść do sklepu, podwiezie mnie pan?- Głupszej wymówki nie słyszałam. Chłopakowi nie bardzo opowiadało towarzystwo zapatrzonej w niego Nancy, więc znów wkroczyłam do akcji
-Niedaleko jest spożywczak, przejdziesz się.- Powiedziałam i wytargałam ją z samochodu. Pożegnałyśmy się z instruktorem, a ten jak najszybciej odjechał. Myślę, że obawiał się, tego że Nanc wpakuje mu się jeszcze do samochodu.
-Co ty dziewczyno wyprawiasz?- Zapytałam jej
-On jest cuudowny!
-Och... daj spokój
-Dobra ja już lepiej idę do tego SKLEPU!
-Nie wpadniesz?
-Nie spieszę się, Pa!
-Na razie.- Dziewczyna odeszła, więc zostałam sama. W domu też nikogo nie było. Poszłam do pokoju, a że był piękny dzień, przebrałam się i wyszłam na spacer. Postanowiłam przejść się po parku, kiedy już przeszłam nie mały kawałek, usiadłam w cieniu na ławce. Zamknęłam oczy i delektowałam się słońcem, które w niektórych miejscach przedzierało się pomiędzy liśćmi. Nagle poczułam, że ktoś usiadł obok mnie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że obok mnie usiadł Allan. Siedział z głową spuszczoną w dół, nic nie mówił.
-Prześladujesz mnie?- Zapytałam nieco rozbawiona
-W pewnym sensie.- Odpowiedział, zauważając mój dobry humor
-Więc wybaczam Ci
-Dzięki, o dobra kobieto!- Schylił się i zerwał z trawnika mała stokrotkę, którą mi wręczył
-Dzięki, o niedobry facecie.
-Przepraszam, że tak głupio wyszło ostatnio, chyba sam nie wiedziałem co mówię
-Dobra, to nie miejsce na takie rozmowy. Chodź pójdziemy w bardziej ustronne miejsce.- Wstałam z ławki i biegłam ścieżką, Allan za mną. W pewnej chwili skręciłam w jakieś krzaki przez które dosyć długo się przedzieraliśmy i wreszcie znaleźliśmy się nad jeziorkiem. Usiadłam na brzegu, chłopak rzucał do wody kamienie.
-Teraz możesz się tłumaczyć.- Zamknęłam oczy i położyłam się na trawie.
-Wiesz jak to jest. To było tak nagle, Mary wyleciała z takim krzykiem, że aż się przestraszyłem
-Znęca się nad tobą?- roześmiałam się
-Mogłabyś mi z łaski swojej nie przerywać?
-Dobra, kontynuuj
-Wypaliłem tak całkiem nie przemyślanie, a potem kiedy chciałem wszystko wytłumaczyć, zobaczyłem ciebie i... i jego. W twoim domu zareagowałem tak jakby mnie coś opętało, nie powiniem był tak robić, teraz cie przepraszam- Zbliżył się do mnie
-Ok, wybaczam- Uśmiechnęłam się. Zaczął się niebezpiecznie zbliżać, ja mimo, ze tego nie chciałam nie opierałam się.
Dzieliły nas milimetry, kiedy obaj odwróciliśmy się w inną stronę i chórkiem powiedzieliśmy
-Nie..- Mnie to śmieszyło, on zachował powagę i powiedział:
***
C.D.N
Proszę Aniu ;p
Troszkę przykrótki, ale ma jakiś sens ;p
mam nadzieję, że ja się też wreszcie doczekam :)

sobota, 9 stycznia 2010

[008] - `[...] wynoś się! `

Wleciałam do pokoju jak tornado, walnęłam drzwiami z całej siły i rzuciłam się na łóżko. Nie chciałam płakać i nie płakałam, nie chciałam z nim rozmawiać i nie rozmawiałam, chciałam być sama i byłam sama, ale mimo to było mi smutno. Po chwili wszedł za mną Allan, widząc go przewróciłam oczami i zsunęłam się z łóżka, siadając po turecku na podłodze.
-Nie chciałem, żeby tak wyszło.
-Ale wyszło! - nastała cisza - A w ogóle to nie mam ci się z czego tłumaczyć! Jesteś zwykłym kolegą, to ty powinieneś mi się tłumaczyć, tyle że ja nie chcę cię już dłużej słuchać, wynoś się!- Posłusznie wyszedł, miałam mieszane uczucia, ale kiedy usłyszałam zamykające się drzwi wejściowe poczułam ulgę. Do pokoju weszła Inez
-Nie za ostro?- Zapytała
-Według mnie w sam raz.
-Przesadziłaś jednak...
-Nie sądzę
-Dlaczego tak go potraktowałaś?
-Czyli nie wiesz co zrobił?
-Nie, ale z chęcią się dowiem.
-To słuchaj...- usiadła naprzeciwko mnie, a ja odpowiedziałam jej wszystko z najdrobniejszymi szczegółami, po tym zmieniła zdanie i stwierdziła, że za spokojnie go potraktowałam.
***
Kolejny poranek i kolejny dzień szkoły... Trzeba było wstać, żeby się nie spóźnić. Dzisiaj nie szłam już z takim entuzjazmem do szkoły jak dzień przed. Inez wyszła godzinę temu więc musiałam iść sama.
Weszłam do szkoły równo z dzwonkiem na lekcję, szybko podeszłam do szafki, otworzyłam ją i włożyłam wodę, bo dzisiaj lekcje `praktyczne` czyli taniec współczesny nie w teorii, a w praktyce.
-Czekałem na ciebie.- usłyszałam za plecami, wiedziałam kim był chłopak, który za mną stał.
-Wydawało mi się, że wczoraj wszystko sobie wyjaśniliśmy.- Powiedziałam udając się w stronę sali.
-To źle ci się wydawało!- Podniósł głos, ja nie zwróciłam uwagi i weszłam na salę, w której już się rozgrzewali. Szybko poszukałam wzrokiem Nancy i podbiegłam do niej. Załapałam o co chodzi, wydawało mi się, że instruktor nie zauważył mojego spóźnienia.
- Matt jest cudowny.- Powiedziała do mnie szeptem Nancy. `Kurcze przecież taniec współczesny prowadzi Matt, zapomniałam! Nie zauważyłam go wchodząc, ponieważ szukał czegoś w torbie i był odwrócony tyłem.`
-Noo.- Powiedziałam rozmarzona przypominając sobie wczorajsze wydarzenia.
Po zajęciach, kiedy już wychodziliśmy z sali Matt podszedł do mnie.
-Spóźniła się pani dzisiaj, proszę zostać- Powiedział dosyć surowo, Nancy wzruszyła ramionami i dała mi znać, że będzie czekała przed wyjściem. Wszyscy wyszli, a Matt zamknął drzwi.
-Panie instruktorze ja nic nie zrobiłam, po prostu zaspałam.- Powiedziałam ledwie powstrzymując śmiech
-Wiem, że panienka nie zaspała.- Powiedział wybuchając śmiechem -Tak na prawdę zatrzymałem cię dlatego, że widziałem dlaczego się spóźniłaś, czego chciał?
-Dałam sobie radę, mogę już iść? Nancy na mnie czeka.
-Nie podrzucić was?- Zapytał podrzucając kluczykami
-Co sobie pomyśli?
-Daj spokój chodź!- Nie opierałam się, nie miałam siły po tym wcisku. Po drodze wzięłam za rękę Nancy
-Dzisiaj podwiezie nas instruktor, bo jedzie akurat w moją stronę, idziesz do mnie na kawę?- Zapytałam jej, została nieruchoma, po długiej chwili wydukała
-Ok - Ok -Ok - Ok-ej
-Co???
-Okej!- Chyba się ocknęła.
-Chodźcie już!- Zawołał Matt. Pobiegłyśmy w stronę samochodu.
***
Nareszcie opublikowany ;pp
Inez pozdr ;]


czwartek, 7 stycznia 2010

[007] - `zobaczyłam przez załzawione oczy sylwetkę jakiegoś chłopaka`

...nie, nie przejęłam się tym, uśmiechnęłam się do wszystkich i razem z Nancy usiadłyśmy na podłodze (jak wszyscy) przed wielkimi lustrami, po chwili pozbierali się wszyscy (łącznie z Mary). Na salę wszedł starszy facet (koło 30 lat? ) był naszym wychowawcą.
- Witam was wszystkich w nowym roku szkolnym! Nazywam się Andrew Camel. Mamy kilka nowych uczniów i uczennic, a także... nowego instruktora! Matt wejdź!- Przywitał się nasz wychowawca i wskazał na drzwi przez, które po chwili wszedł chłopak w naszym wieku. Był ładny, nie co ja mówię! Był BOOOSKI! Całkiem zapomniałam o całej sytuacji z Allanem teraz tylko przed oczami był MATT i zdaje się, że nie tylko przed moimi. Wszystkie dziewczyny patrzyły na niego jak na cud (nie wyłączając Nancy i Mary). Po chwili odezwał się Andrew
-To mój bratanek, będzie was uczył tańca współczesnego, którego w tym roku macie najwięcej.
-Cześć- Powiedział troszkę zmieszany chłopak
-Przejdźmy do konkretów, może zapoznam się z nowymi uczniami i przy okazji przypomnę sobie was.- Zażartował nauczyciel. `Teraz będzie zabawa, kiedy Mary dowie się, że ja to ja`. Po kilku wyczytanych nazwiskach nadszedł czas na mnie
-Noemi
Corez!- Rozległ się głos nauczyciela. Wstałam i odruchowo popatrzyłam na Mary, która zamarła i zwróciła na mnie z przerażeniem oczy. Uśmiechnęłam się do niej gardząco i usiadłam z powrotem na miejsce. Po wszystkich formalnościach pan Camel wypuścił nas do domu. Kiedy wychodziłam spotkałam w drzwiach Allana. Nancy już poszła, a ja zatrzymałam się, żeby z nim pogadać. Rozmawialiśmy krótką chwilkę i wymieniliśmy się numerami telefonów. Po dłuższej chwili na horyzoncie pojawiła się Marrrrrry ;/ było to w momencie kiedy przytuliliśmy się na pożegnanie. Podbiegła szybko z krzykiem
-Co to ma znaczyć!?- Al zaraz zaczął się tłumaczyć
-Rzuciła się na mnie, nie znam jej! Wiesz przecież, że tylko ty się liczysz nie jakieś wariatki!- Objął ją i poszli, dziewczyna popatrzyła na mnie z chytrym uśmieszkiem. Wmurowało mnie w schody, na których aktualnie stałam. Kiedy weszli za róg usiadłam, a w głowie rozbrzmiewały mi jego słowa, po policzkach leciały mi łzy. Siedziałam bez ruchu, nagle otworzyły się drzwi i ze szkoły wybiegł Matt, przebiegł obok mnie i zniknął za rogiem. Teraz tym bardziej zaczęłam ryczeć. Schowałam głowę w ramiona, kiedy po dłuższej chwili ją podniosłam
zobaczyłam przez załzawione oczy sylwetkę jakiegoś chłopaka, minęła chwilka zanim obraz mi się `zregulował` i ujrzałam przed sobą Matta. Chwycił mnie delikatnie za ramię i usiadł obok.
-Co się stało, Noemi?- Zapytał. `Skąd on zna moje imię!? A no tak przecież Andrew mnie przedstawiał`, nie wiedziałam co odpowiedzieć
-Nic - rzuciłam bezmyślnie, a po policzkach znowu spłynęło kilka łez. Chłopak widocznie nie wiedział co zrobić, objął mnie delikatnie. Właśnie tego było mi teraz trzeba. Przytuliłam się lekko, nie zauważyłam nawet Allana, który wyłonił się zza rogu, podejrzewam, że chciał wszystko wytłumaczyć. Dopiero kiedy podniosłam wzrok ujrzałam go, on tylko pokręcił głową i poszedł sobie, nie obchodziło mnie to.
-Teraz powiesz mi co się stało? -Zapytał Matt odsuwając się. Opowiedziałam mu wszystko po kolei od czasów podstawówki rozpoczynając. Zajęło mi to dużo czasu i kiedy już skończyłam moje opowiadanie i ochłonęłam, powiedziałam nerwowo
-Kiedy wybiegałeś ze szkoły wydawało mi się, że gdzieś się spieszysz, to znaczy pan się gdzieś spieszy.
-O cholera! Zapomniałem, no nic- Powiedział spokojnie - A z tym panem to daj sobie spokój Matt jestem.- Powiedział podając rękę
-Noemi.- uścisnęłam jego dłoń.
-Podrzucić cię do domu?
-Jeżeli to nie problem?
-Jasne, że nie, chodź!- powiedział ciągnąc mnie. Nie chciało mi się wstawać więc zapierałam się jak tylko mogłam. Nagle wziął mnie na ręce, przerzucił prze ramię i zaniósł do samochodu, co wywołało na mojej twarzy uśmiech. Usiadł za kierownicę dysząc.
-Bez przesady, znowu taka ciężka to ja nie jestem!- Powiedziałam
-Wydaje Ci się.
-Ooo... Nie daruję ci! Jeszcze popamiętasz.- Klepnęłam go w ramię
-Dobra, dobra gdzie mieszkasz?
-`Beauty Street 128`.- Przez resztę drogi żartowaliśmy, kiedy dojechaliśmy, pod dom nie chciałam wysiadać.
-Znowu mam cię przenieść?- Zapytał z uśmiechem
-Tym razem wyjdę sama, wstąpisz na herbatę?
-Nie, przepraszam, ale może innym razem, jak już wiesz śpieszę się.- Uśmiechnął się. Podziękowałam mu za podwózkę i uścisnęłam na pożegnanie. Stanęłam przed drzwiami wejściowymi poprawiając się nieco w szybie ;p Wreszcie weszłam, rzuciłam torebkę na wieszak i poszłam odetchnąć na taras. Zobaczyłam na nim... Allana, szybko skierowałam się w tył, ale zobaczył mnie.
-Stój!- Powiedział, a ja jak komputer stanęłam i ociężale zwróciłam się w jego stronę.
-Co!?
-A jak myślisz?
-Tak jak wszystkie wariatki!
-Przestań!
-Co przestań!? Daj sobie spokój! Po co w ogóle tutaj przyszedłeś!? Żeby mi robić wyrzuty, tak!? Z jakiego powodu, że powiedziałeś, że mnie nie znasz i że jestem wariatką!? Już to wiem nie wysilaj się!
-Wiesz przecież dlaczego tak powiedziałem!
-Nie wiem, wytłumacz mi!- Zapadła cisza, postanowiłam nie ciągnąć tego dalej i pobiegłam do pokoju.
***
FINISH!
Myślę, że się podoba proszę o komenty! :)