czwartek, 7 stycznia 2010

[007] - `zobaczyłam przez załzawione oczy sylwetkę jakiegoś chłopaka`

...nie, nie przejęłam się tym, uśmiechnęłam się do wszystkich i razem z Nancy usiadłyśmy na podłodze (jak wszyscy) przed wielkimi lustrami, po chwili pozbierali się wszyscy (łącznie z Mary). Na salę wszedł starszy facet (koło 30 lat? ) był naszym wychowawcą.
- Witam was wszystkich w nowym roku szkolnym! Nazywam się Andrew Camel. Mamy kilka nowych uczniów i uczennic, a także... nowego instruktora! Matt wejdź!- Przywitał się nasz wychowawca i wskazał na drzwi przez, które po chwili wszedł chłopak w naszym wieku. Był ładny, nie co ja mówię! Był BOOOSKI! Całkiem zapomniałam o całej sytuacji z Allanem teraz tylko przed oczami był MATT i zdaje się, że nie tylko przed moimi. Wszystkie dziewczyny patrzyły na niego jak na cud (nie wyłączając Nancy i Mary). Po chwili odezwał się Andrew
-To mój bratanek, będzie was uczył tańca współczesnego, którego w tym roku macie najwięcej.
-Cześć- Powiedział troszkę zmieszany chłopak
-Przejdźmy do konkretów, może zapoznam się z nowymi uczniami i przy okazji przypomnę sobie was.- Zażartował nauczyciel. `Teraz będzie zabawa, kiedy Mary dowie się, że ja to ja`. Po kilku wyczytanych nazwiskach nadszedł czas na mnie
-Noemi
Corez!- Rozległ się głos nauczyciela. Wstałam i odruchowo popatrzyłam na Mary, która zamarła i zwróciła na mnie z przerażeniem oczy. Uśmiechnęłam się do niej gardząco i usiadłam z powrotem na miejsce. Po wszystkich formalnościach pan Camel wypuścił nas do domu. Kiedy wychodziłam spotkałam w drzwiach Allana. Nancy już poszła, a ja zatrzymałam się, żeby z nim pogadać. Rozmawialiśmy krótką chwilkę i wymieniliśmy się numerami telefonów. Po dłuższej chwili na horyzoncie pojawiła się Marrrrrry ;/ było to w momencie kiedy przytuliliśmy się na pożegnanie. Podbiegła szybko z krzykiem
-Co to ma znaczyć!?- Al zaraz zaczął się tłumaczyć
-Rzuciła się na mnie, nie znam jej! Wiesz przecież, że tylko ty się liczysz nie jakieś wariatki!- Objął ją i poszli, dziewczyna popatrzyła na mnie z chytrym uśmieszkiem. Wmurowało mnie w schody, na których aktualnie stałam. Kiedy weszli za róg usiadłam, a w głowie rozbrzmiewały mi jego słowa, po policzkach leciały mi łzy. Siedziałam bez ruchu, nagle otworzyły się drzwi i ze szkoły wybiegł Matt, przebiegł obok mnie i zniknął za rogiem. Teraz tym bardziej zaczęłam ryczeć. Schowałam głowę w ramiona, kiedy po dłuższej chwili ją podniosłam
zobaczyłam przez załzawione oczy sylwetkę jakiegoś chłopaka, minęła chwilka zanim obraz mi się `zregulował` i ujrzałam przed sobą Matta. Chwycił mnie delikatnie za ramię i usiadł obok.
-Co się stało, Noemi?- Zapytał. `Skąd on zna moje imię!? A no tak przecież Andrew mnie przedstawiał`, nie wiedziałam co odpowiedzieć
-Nic - rzuciłam bezmyślnie, a po policzkach znowu spłynęło kilka łez. Chłopak widocznie nie wiedział co zrobić, objął mnie delikatnie. Właśnie tego było mi teraz trzeba. Przytuliłam się lekko, nie zauważyłam nawet Allana, który wyłonił się zza rogu, podejrzewam, że chciał wszystko wytłumaczyć. Dopiero kiedy podniosłam wzrok ujrzałam go, on tylko pokręcił głową i poszedł sobie, nie obchodziło mnie to.
-Teraz powiesz mi co się stało? -Zapytał Matt odsuwając się. Opowiedziałam mu wszystko po kolei od czasów podstawówki rozpoczynając. Zajęło mi to dużo czasu i kiedy już skończyłam moje opowiadanie i ochłonęłam, powiedziałam nerwowo
-Kiedy wybiegałeś ze szkoły wydawało mi się, że gdzieś się spieszysz, to znaczy pan się gdzieś spieszy.
-O cholera! Zapomniałem, no nic- Powiedział spokojnie - A z tym panem to daj sobie spokój Matt jestem.- Powiedział podając rękę
-Noemi.- uścisnęłam jego dłoń.
-Podrzucić cię do domu?
-Jeżeli to nie problem?
-Jasne, że nie, chodź!- powiedział ciągnąc mnie. Nie chciało mi się wstawać więc zapierałam się jak tylko mogłam. Nagle wziął mnie na ręce, przerzucił prze ramię i zaniósł do samochodu, co wywołało na mojej twarzy uśmiech. Usiadł za kierownicę dysząc.
-Bez przesady, znowu taka ciężka to ja nie jestem!- Powiedziałam
-Wydaje Ci się.
-Ooo... Nie daruję ci! Jeszcze popamiętasz.- Klepnęłam go w ramię
-Dobra, dobra gdzie mieszkasz?
-`Beauty Street 128`.- Przez resztę drogi żartowaliśmy, kiedy dojechaliśmy, pod dom nie chciałam wysiadać.
-Znowu mam cię przenieść?- Zapytał z uśmiechem
-Tym razem wyjdę sama, wstąpisz na herbatę?
-Nie, przepraszam, ale może innym razem, jak już wiesz śpieszę się.- Uśmiechnął się. Podziękowałam mu za podwózkę i uścisnęłam na pożegnanie. Stanęłam przed drzwiami wejściowymi poprawiając się nieco w szybie ;p Wreszcie weszłam, rzuciłam torebkę na wieszak i poszłam odetchnąć na taras. Zobaczyłam na nim... Allana, szybko skierowałam się w tył, ale zobaczył mnie.
-Stój!- Powiedział, a ja jak komputer stanęłam i ociężale zwróciłam się w jego stronę.
-Co!?
-A jak myślisz?
-Tak jak wszystkie wariatki!
-Przestań!
-Co przestań!? Daj sobie spokój! Po co w ogóle tutaj przyszedłeś!? Żeby mi robić wyrzuty, tak!? Z jakiego powodu, że powiedziałeś, że mnie nie znasz i że jestem wariatką!? Już to wiem nie wysilaj się!
-Wiesz przecież dlaczego tak powiedziałem!
-Nie wiem, wytłumacz mi!- Zapadła cisza, postanowiłam nie ciągnąć tego dalej i pobiegłam do pokoju.
***
FINISH!
Myślę, że się podoba proszę o komenty! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz