niedziela, 27 grudnia 2009

[006] - ` Oniemiałam!`

-Hej In! Wyspana? Gotowa na podbój świata?- Zapytałam entuzjastycznie
-Noo, a jak! Siadaj, zjedz coś i idziemy się `edukować` ;d
-Eee... jaka to edukacja w pierwszy dzień?- Usiadłam i zrobiłam łyk herbaty, szczerze powiedziawszy spodziewałam się czegoś gorszego. Po zjedzeniu kromki lekkiego pieczywa udałyśmy się z Inez do szkół. Nasze univerki są obok siebie ;d Po drodze znów wspominałyśmy sobie jakże odległe czasy podstawówki i gimnazjum. Wreszcie doszłyśmy
-Powodzenia!- Krzyknęła do mnie Inez kiedy wchodziłam do budynku, ona musiała zrobić jeszcze trzy kroki do swojego budynku, w którym będzie się `edukowała`. Weszłam i... no właśnie i nic. Nikt nie zwrócił na mnie uwagi, ale niezbyt mnie to przejęło. Rozpoczęłam poszukiwania mojej szafki, do której klucz załączony był w kopercie. Nie zajęło mi to wiele czasu, szybko ją znalazłam i otworzyłam, niestety otwierając ją, tak nią machnęłam, że jakiś chłopak stojący przy szafce obok nieźle oberwał.
-Ała!- Wrzasnął
-Sorki?- Powiedziałam nieśmiało wyłaniając się zza drzwiczek szafki. Oniemiałam!
-Allan!?- Krzyknęłam i jak głupia rzuciłam się mu na szyje
-Noemi!- Okręciliśmy się dookoła i postawił mnie na ziemię. Trochę się zaczerwieniłam, ale kit z tym
-Co ty tu robisz?- Zapytał po chwili ciszy
-Uczę się, tzn. dzisiaj przyszłam pierwszy raz, a ty?
-Już drugi rok tutaj chodzę, kurcze nie mogę uwierzyć, że tu tutaj!- `Oj ja też, ja też i muszę powiedzieć, że wyładniał. Mam nadzieję, że nie jest zajęty` pomyślałam sobie, ale... po chwili otworzyły się oba skrzydła drzwi wejściowych, wszyscy ucichli, a na korytarz weszło 5 dziewczyn, Allan na ich widok troszkę się zmieszał, ale po chwili rzucił
-Przepraszam.- I odszedł. Podszedł do jakiejś pasztetowatej dziewczyny, która nie prezentowała się zbyt dobrze i miała co najmniej o kilkanaście centymetrów za dużo w biodrach. Na twarzy tapety 2 tony, które wcale jej nie pomogły. Wy też domyślacie się kto to? Tę facetkę poznam wszędzie ;/ Al chwycił ją za rękę i poszli gdzieś. Biedna ja zostałam patrząc się na nich, Mary widocznie mnie nie poznała, bo przeszła obok i nie zareagowała. Potrząsnęłam ramionami i wypakowałam rzeczy z torby. Było kilka minut do dzwonka, więc podeszłam do dziewczyny, przedstawiłam się i zaczęłyśmy rozmawiać. Okazała się całkiem miła.
-Znasz Allana!?- Zapytała
-Tak.- Odpowiedziałam obojętnie
-Znasz największe ciacho w tej szkole!? Skąd!?
-Chodziłam z nim do podstawówki.
-Faajnie masz
-No nie sądzę, a ten jego związek z Mary to jakiś poważniejszy?
-Podejrzewam, że tak. Specjalnie przeniosła się tutaj do szkoły, żeby być jak najbliżej niego. Według mnie to on nie jest z nią szczęśliwy.
-No tak...- powiedziałam tracąc reszki nadziei
-Ale na Ciebie tak słodko patrzył, jak ja chciałabym, żeby patrzył tak na mnie
-Nie przesadzaj, a jak Mary sobie radzi?
-Masakra, byś ją widziała! Chodzi do klasy B, a Allan do A. Ja też chodzę do B, a ty do jakiej?
-Do B! Suuper będziemy razem ;d - Zadzwonił dzwonek. moja nowa koleżanka Nancy zaprowadziła mnie pod jakąś salę. Po chwili weszłyśmy. W środku było już kilka osób, ale nie było Mary. Wszyscy popatrzyli na mnie...
CDN
Pisałam go 4 dni ;p
Mam nadzieje, że się spodoba i komentować!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz