-Pamiętam to jak dziś!- Krzyknęła wesoła Inez.
-To było tak dawno.- Powiedziałam wesoła.
Tak, tak ja-Noemi siedzę sobie teraz na tarasie, w domku, który wynajęłyśmy razem z Inez w Anglii i czekamy na listonosza, który przyniesie wyniki, czego? Czy dostałyśmy się do naszych wymarzonych szkół. Ja- Akademia Tańca Herrald [najlepsza ;d] Inez-Muzyczna Akademia Johna Arrizona [najlepsza ;d] Listek zawsze przychodzi ok. godziny 11.00 a jest 10.45 więc
postanowiłyśmy sobie powspominać. Co stało się z przyjaciółmi?
Justin - poznała Justina Biebera i mieszka z nim (szczęściara)
Samanta - W 2 gimnazjum pokłóciłyśmy się i już się nie pogodziłyśmy ;/
Mary - Nie wiem co z nią i mało mnie to obchodzi, ponoć wyjechała z Allanem do Kanady, ale szczerze w to nie wierzę.
Damon - Ciągnie na `mat-inf` i świetnie mu idzie
Jack - Aaa... to ten, który zaraz wyjdzie z kuchni z mrożoną herbatą ;d Zaręczony z Inez, mieszka z nami
Allan - Że niby z Mary xd
-A pamiętasz...- Zaczęłam kiedy na ulicy zobaczyłam listonosza umilkłam i bez słowa rzuciłam się w jego stronę, za mną Inez. Kiedy ociężale wyciągał te listy z tej swojej `taszki` myślałam, że mu trzepnę, ale się powstrzymałam. Kiedy facet odszedł poszłyśmy spokojnie na taras i energicznie otworzyłyśmy swoje listy. Najpierw chciałam zobaczyć jaka będzie reakcja Inez. Ta po chwili zerwała się ze stołka krzycząc `Dostałam się!` z domu wybiegł Jack, wpadli sobie w ramiona i ściskali się nie wiadomo jak długo. Ja w tym czasie dokładnie czytałam całą zawartość listu, ale jedyne co rzuciło mi się w oczy był napis `Gratulujemy, pani Noemi Corez została przyjęta...`, cieszyliśmy się wszyscy niezmiernie. Zaraz zadzwoniłam do mamy, aby jej o tym powiedzieć, a potem razem z Inez wybrałyśmy się na mega zakupy.
***
Rano obudziłam się dosyć wcześnie, a że była ładna pogoda poszłam na mój ukochany taras i powtarzałam kilka podstawowych kroków tanecznych oraz rozmyślałam o tym co było, jest, i co będzie.
Minęło już wiele lat, a mój najdłuższy związek trwał 2 miesiące i to w przedszkolu ;d Nawet nie zauważyłam kiedy, a zleciały mi dwie godziny, bo zegar wybił ósmą i trza było się zbierać do szkoły ;d Jack już krzątał się po kuchni
-Błagam ubierz koszulkę, bo zamiast `kaloryfera`na brzuchu masz flaka- A to było zamiast `cześć`
-Chcesz herbatę?- Zapytał ignorując moją zaczepkę
-ehe- burknęłam obojętnie i poszłam się ubrać, kiedy wchodziłam po schodach krzyknął
-Umaluj się, bo ludzi straszysz!
-Wiedziałam, że nie odpuścisz- Zaśmiałam się i poszłam do swojego pokoju. Kiedy schodziłam gotowa na wypicie trucizny [czyt. herbaty przygotowanej przez Jacka] w kuchni siedziała już Inez.
***
Sama się zaskoczyłam takim zwrotem akcji ;p
Aniu nie płacz to dla Ciebie [Inez] ;p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz