czwartek, 8 kwietnia 2010

[005] - Wierzyć?

Podczas kiedy leżałam na łóżku w swoim pokoju i jadłam kolejną tabliczkę czekolady zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie miałam zamiaru nikogo oglądać, ale po trzecim dzwonku zdenerwowana zbiegłam na dół i nie patrząc kto przyszedł szarpnęłam drzwiami.
- Cześć- Za drzwiami stał Nick, a wzrok wbił w podłogę. Zaniemówiłam i dyskretnie położyłam tabliczkę czekolady na półce obok drzwi. Jeszcze nigdy nie wiedziałam żeby był taki bezradny, skruszony... nie wiem, nie potrafiłam znaleźć słów.
- A co ty tu robisz?- Po chwili odważyłam się przemówić
- Wpuścisz mnie?- Zapytał, a ja jednym ruchem ręki "zaprosiłam" go do środka. Usiadł na sofie w pokoju gościnnym.
- Chcesz coś do picia?
- Nie, dziękuję. Usiądź.- Powiedział i wskazał miejsce obok siebie, ja jednak usiadłam naprzeciw niego na fotelu.
- Wiem, że zachowywałem się jak ostatni cham i kretyn. Nigdy nie potrafiłem być sobą, zawsze udawałem że nic mnie nie obchodzi i że jestem takim luzakiem. Robiłem z siebie nie wiadomo kogo, a ty mimo to akceptowałaś to... Kiedy wyjechałaś dopiero zdałem sobie sprawę z tego jak na prawdę byłaś cudowna i co straciłem, proszę pozwól mi się poprawić! Zmienię się, obiecuję!- Wypowiadając kolejne słowa wciąż na mnie patrzył, a ja jak ognia unikał jego wzroku. Mówił to z takim przekonaniem w głosie i był taki skruszony, nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek usłyszę takie słowa z jego ust.
- Proszę!- Wstał i podszedł do mnie wyciągając do mnie rękę. Popatrzyłam na niego i podałam mu dłoń, uścisnął ją, a ja wstałam.
- Nick, ja już Ci nigdy nie zaufam.- Odwróciłam się i chciałam iść do swojego pokoju, ale on trzymał moja rękę.
- Nie- Powiedział i dalej stał coraz mocniej ściskając moją rękę
- Dlaczego mi to robisz?- Nie potrafiłam mu odpowiedzieć.
- Nick zrozum...- Wydukałam tylko, a ten puścił moją rękę i popatrzył na mnie tak jak jeszcze nigdy nie patrzył. Spokojnie oddalał się w kierunku drzwi nacisnął klamkę i jeszcze raz na mnie spojrzał, tym razem zobaczyłam jak w jego oczach coś błyszczy.
- Nick, zaczekaj! - Krzyknęłam kiedy prawie był przy drzwiach, ale nacisnął klamkę i wyszedł. - Debilko!- Krzyknęła do siebie rzucając się na sofę i pukała się w czoło.
- Nie jesteś debilką- Nick znowu wszedł do mieszkania, tym razem rzuciłam mu się na szyję. - Ja tutaj zostawiłem portfel i wróciłem po niego- Powiedział trochę się jąkając
- Nie prawda- Powiedziałam pokazując Nickowi komórkę na stole. - Zostawiłeś komórkę i nie przyszedłeś tutaj tylko po nią, prawda?
- Prawda, muszę jeszcze skorzystać z toalety- Powiedział i skierował się w stronę łazienki. Tymczasem zaczęła dzwonić jego komórka, bez zastanowienia odebrałam
- Słucham?
- Nick, to ty?
- No to ja, a kto by inny, hehe - Pogrubiłam głos
- Stary gdzie jesteś, czekamy pod kręgielnią?
- No u Emily jestem...
- Jednak poszedłeś? Ty serio jesteś w stanie się dla niej zmienić?
- No a jak, hehe
- To przyjdziesz?
- Zastanowię się, zadzwonię jeszcze. Nara
- Strzała - Rozłączyła się
- To ja spadam - Krzyknął Nick wybiegając z łazienki i wyszedł, za chwilkę znowu wszedł.
- Byłbym zapomniał- Sięgnął po telefon, który trzymała dziewczyna, puścił jej perskie oko i wyszedł.

[004] - A miało być tak pięknie...

Na szczęście żadnej kontroli drogowej nie było i w spokoju dojechaliśmy na miejsce. Kiedy znów zobaczyłam naszą willę, nie mogłam uwierzyć, że jest taka duża i taka piękna! Od razu poczułam się jak księżniczka, ale nie miałam już zamiaru się tak zachowywać. Z domu wybiegła Ellen nasza najlepsza służąca, właściwie to traktowaliśmy ją jak członka rodziny, jadała z nami obiady, czasem jeździła z nami na wakacje.
- Witajcie kochani! Jak ja za wami tęskniłam !- Objęła mnie i Chrisa.
- Ellen, jak dobrze, że jeszcze tutaj jesteś!- Powiedziałam do niej
- A jakby inaczej! Zawsze miałam nadzieję, że jeszcze wrócicie!
- A gdzie rodzice?- Zapytał Chris
- Rodzice już w firmie, przyjechali około godzinę temu. Zostawili na stole w jadalni kartkę.- Uwolniła nas z uścisku, a my pobiegliśmy do jadalni. Na kartce pisało:
" Cześć dzieciaczki!  
Ja i tata jesteśmy już w firmie, mamy nadzieję, że przyjechaliście bez żadnych komplikacji, cali i zdrowi. Ellen zrobi wam obiad, wy się rozpakujcie, będziemy wieczorem. Całuski, rodzice."
-Oh, jak ja nie lubię, kiedy mówią do nas dzieciaczki- westchnął Chris
- No, ja też, ale teraz idę do pokoju, tak dawno tam nie byłam.- Powiedziałam i pobiegłam na górę. Wbiegłam do pokoju był czyściutki i chyba nawet odnowiony, czyli rodzice już dawno wiedzieli o tym, że będziemy się przeprowadzać... Nawet łóżko było nowe, telewizor no i na biurku leżał nowiutki laptop. Pokój był pomalowany na jasny fiolet, był mały i przytulny. Miałam własną łazienkę, a z pokoju wychodziło się na balkon. Wzięłam kąpiel, przebrałam się i zeszłam zjeść obiad.
- Co do jedzenia?- Zapytałam Ellen, która szykowała coś na talerz
- Ryba po grecku.- Na schody jak szalony wbiegł Chris
- Ryba po grecku!? Poproszę od razu 3- Z szybkością światła usiadł do stołu i dorwał się do sztućców, Ellen spełniła prośbę braciszka
- Emily, dzwoniła Nicol, kazała przekazać, że czeka w parku i że ma jakąś niespodziankę.- Powiedziała siadając razem z nami do stołu
- O kurcze! Zapomniałam!- Wyrwałam zza stołu i pobiegłam po torebkę - Będę za jakieś 2 godziny, jeszcze zadzwonię!- Krzyknęłam
- Ale obiad!
- Nie jestem głodna.- Narzuciłam kurtkę i wybiegłam. W między czasie skoczyłam do kiosku po doładowanie i napisałam SMS-a do przyjaciółki, że już biegnę. Czekała tam gdzie zawsze, na niebieskiej, podrapanej ławce w parku, ale był ktoś jeszcze. Siedzieli tyłem do mnie, więc nie widziałam twarzy, ale włosy Nicol wszędzie poznam, razem z nią siedział jakiś chłopak
- Cześć!- Krzyknęłam wesoło wyskakując przed nich. Mina mi zrzedła, kiedy zorientowałam się że wraz z Nicol siedzi Nick!
- Siemka lasia! Dlaczego nie masz nic niebieskiego na sobie.? teraz do mnie nie pasujesz!- Odezwał się kretyn =.=
- Nigdy do siebie nie pasowaliśmy!- Krzyknęłam -Nicol, jak mogłaś?
- Nie przesadzaj Emily, przecież wiesz, że wy jesteście sobie przeznaczeni!
- Bredzisz, po prostu bredzisz! Weź sobie tego palanta!- Wykrzyczał jej w twarz i poszłam sobie, nie musiałam biec bo i tak nikt mnie nie próbował zatrzymać. Nie chciało mi się wracać do domu, więc poszłam na spacer w pewnym momencie ktoś do mnie podbiegł.
- Siemka mała, przecież miałaś być z Nicol.- Był to Chris
- Jednak nie mogła przyjść, a gdzie idziesz?
- Ja lecę do Seana, masz klucz, bo Ellen już poszła do domu.- Wręczył mi klucz i poszedł dalej. Jeżeli nikogo nie było w domu to z wielką chęcią rzucę się na łóżko, zjem kilka tabliczek czekolady i będę oglądała głupie telenowele w TV, więc poszłam zrealizować mój "plan"