sobota, 9 stycznia 2010

[008] - `[...] wynoś się! `

Wleciałam do pokoju jak tornado, walnęłam drzwiami z całej siły i rzuciłam się na łóżko. Nie chciałam płakać i nie płakałam, nie chciałam z nim rozmawiać i nie rozmawiałam, chciałam być sama i byłam sama, ale mimo to było mi smutno. Po chwili wszedł za mną Allan, widząc go przewróciłam oczami i zsunęłam się z łóżka, siadając po turecku na podłodze.
-Nie chciałem, żeby tak wyszło.
-Ale wyszło! - nastała cisza - A w ogóle to nie mam ci się z czego tłumaczyć! Jesteś zwykłym kolegą, to ty powinieneś mi się tłumaczyć, tyle że ja nie chcę cię już dłużej słuchać, wynoś się!- Posłusznie wyszedł, miałam mieszane uczucia, ale kiedy usłyszałam zamykające się drzwi wejściowe poczułam ulgę. Do pokoju weszła Inez
-Nie za ostro?- Zapytała
-Według mnie w sam raz.
-Przesadziłaś jednak...
-Nie sądzę
-Dlaczego tak go potraktowałaś?
-Czyli nie wiesz co zrobił?
-Nie, ale z chęcią się dowiem.
-To słuchaj...- usiadła naprzeciwko mnie, a ja odpowiedziałam jej wszystko z najdrobniejszymi szczegółami, po tym zmieniła zdanie i stwierdziła, że za spokojnie go potraktowałam.
***
Kolejny poranek i kolejny dzień szkoły... Trzeba było wstać, żeby się nie spóźnić. Dzisiaj nie szłam już z takim entuzjazmem do szkoły jak dzień przed. Inez wyszła godzinę temu więc musiałam iść sama.
Weszłam do szkoły równo z dzwonkiem na lekcję, szybko podeszłam do szafki, otworzyłam ją i włożyłam wodę, bo dzisiaj lekcje `praktyczne` czyli taniec współczesny nie w teorii, a w praktyce.
-Czekałem na ciebie.- usłyszałam za plecami, wiedziałam kim był chłopak, który za mną stał.
-Wydawało mi się, że wczoraj wszystko sobie wyjaśniliśmy.- Powiedziałam udając się w stronę sali.
-To źle ci się wydawało!- Podniósł głos, ja nie zwróciłam uwagi i weszłam na salę, w której już się rozgrzewali. Szybko poszukałam wzrokiem Nancy i podbiegłam do niej. Załapałam o co chodzi, wydawało mi się, że instruktor nie zauważył mojego spóźnienia.
- Matt jest cudowny.- Powiedziała do mnie szeptem Nancy. `Kurcze przecież taniec współczesny prowadzi Matt, zapomniałam! Nie zauważyłam go wchodząc, ponieważ szukał czegoś w torbie i był odwrócony tyłem.`
-Noo.- Powiedziałam rozmarzona przypominając sobie wczorajsze wydarzenia.
Po zajęciach, kiedy już wychodziliśmy z sali Matt podszedł do mnie.
-Spóźniła się pani dzisiaj, proszę zostać- Powiedział dosyć surowo, Nancy wzruszyła ramionami i dała mi znać, że będzie czekała przed wyjściem. Wszyscy wyszli, a Matt zamknął drzwi.
-Panie instruktorze ja nic nie zrobiłam, po prostu zaspałam.- Powiedziałam ledwie powstrzymując śmiech
-Wiem, że panienka nie zaspała.- Powiedział wybuchając śmiechem -Tak na prawdę zatrzymałem cię dlatego, że widziałem dlaczego się spóźniłaś, czego chciał?
-Dałam sobie radę, mogę już iść? Nancy na mnie czeka.
-Nie podrzucić was?- Zapytał podrzucając kluczykami
-Co sobie pomyśli?
-Daj spokój chodź!- Nie opierałam się, nie miałam siły po tym wcisku. Po drodze wzięłam za rękę Nancy
-Dzisiaj podwiezie nas instruktor, bo jedzie akurat w moją stronę, idziesz do mnie na kawę?- Zapytałam jej, została nieruchoma, po długiej chwili wydukała
-Ok - Ok -Ok - Ok-ej
-Co???
-Okej!- Chyba się ocknęła.
-Chodźcie już!- Zawołał Matt. Pobiegłyśmy w stronę samochodu.
***
Nareszcie opublikowany ;pp
Inez pozdr ;]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz