Emily siedziała na parapecie, a ostatnie promienie zachodzącego słońca padały jej na twarz. W oknie widziała swoje odbicie, na jej policzkach w pomarańczowym świetle błyszczały się łzy. Siedziała jak zwykle ze swoim pamiętnikiem w ręku, ale tym razem nic w nim nie pisała. Oglądała wpisy sprzed trzech lat i dziwiła się, że jej problemy były tak małe, teraz czymś takim, że nikt nie podał jej piłki na w-f'ie nawet się nie przejmowała. Do pokoju wszedł Chris.
- Matt mówił, że płakałaś co się stało?- Usiadł na łóżko.
- Nic.- Dziewczyna próbowała ukryć łzy
- Nie chcesz mówić?- Nie usłyszał odpowiedzi- Będę w swoim pokoju, jeżeli będziesz chciała to przyjdź.- Wyszedł, a po policzkach dziewczyny spłynęły kolejne łzy. Rzuciła pamiętnik na ziemię i zeskoczyła z parapetu, położyła się na podłogę i po raz kolejny zapłakała. Minęło kilkanaście minut zanim dziewczyna wstała i doprowadziła się do porządku. Cicho wybiegła z pokoju do łazienki. Umyła twarz i zeszła do kuchni, żeby coś zjeść. O dziwo siedzieli tam rodzice
- Cześć! Wy w domu?- Zapytała zdziwiona - Chris dawaj aparat i kalendarz!- Zawołała, a z góry odezwał się chłopak
- A co rodzice w domu!? Już lecę!- Chris zbiegł z aparatem w ręku i zaczął robić zdjęcia, Emily zabrała mu z reki kalendarz i długopis i zapisała w nim `Ósmy cud świata: Rodzice w domu`
- Nie róbcie cyrków.- Odezwał się zdenerwowany ojciec -Chris odłóż ten aparat!
- Lepiej usiądźcie i zjedzcie z nami kolację.- Odezwała się mama. Emily i Chris usiedli posłusznie przy stole.
- Musimy z wami porozmawiać.- Odezwał się tata
- Czyli bez powodu nie zawitalibyście do domu, do dzieci?- Zapytał wyraźnie zdenerwowany chłopak
- Mówisz tak, jakbyśmy nigdy w domu nie byli!- Podniosła głos mama
- To powiedz, kiedy ostatnio w DZIEŃ spędziłaś tutaj chociaż 10 min.?- Wtrąciła Emily. Odpowiedzi nie usłyszała
- Teraz się to zmieni - Powiedział po chwili jej tata
- Wątpię- Chris patrzył w podłogę
- Główną siedzibę firmy przenosimy do Los Angeles, co wiąże się także z naszą przeprowadzką tam.- Wytłumaczyła mama, Chris uderzył pięścią w stół i wstał, miotając się po całej kuchni. Wrzeszczał coś, że ma kolegów, szkołę, dziewczynę, że nie mogą się tak od ręki przenieść.
- Zamknij mordę Chris!- Krzyknęła Emily, która bardzo cieszyła się z przeprowadzki.
- Emi! Jak ty mówisz?- Zawołała mama
- Normalnie! Czy nasze rozmowy zawsze muszą kończyć się kłótniami?- Zapytała dziewczyna patrząc z wyrzutem najpierw na ojca, potem na mamę, a na końcu na Chrisa i pobiegła do swojego pokoju. Chris wstał i poszedł za nią, kiedy wszedł Emily leżała i płakała.
- Ej, co ty znowu płaczesz?
- Nie.- Powiedziała podnosząc głowę, cała zapłakana
- A co oczy Ci się pocą?
- Tak
- Dzisiaj już chyba po raz trzeci, jest na to jakiś dezodorant?
- Przeprowadzka, inna szkoła i inni rodzice.
- Dwa pierwsze da się zrobić, ja idę na dół porozmawiać z nimi.- Wyszedł, Emily stanęła przed lustrem i powiedziała do siebie
- Już nigdy nie będę płakać. Nigdy Więcej!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz