wtorek, 23 lutego 2010

[003] - A mówiłem: nie skacz z tych schodów!`

Tydzień później:

Noemi właśnie wstała, aby udać się do szkoły, kiedy zadzwonił telefon.
- Cześć tu Allan
- O hej! Coś się stało ?
- Nie, a właściwie to tak. Tom się przebudził ze śpiączki!

- Nie spieszył się z tym, ale lepiej późno niż wcale.- Ucieszyła się dziewczyna
- No, racja. A nie obudziłem cię przypadkiem?
- Nie, właśnie wstałam
- To całe szczęście.
- Ja bym Ci dała jakbyś mnie obudził- Zaśmiała się
- Oo, boję się.!
- Bój się bój! Przepraszam, ale muszę kończyć, bo nie zdążę do szkoły jak się nie zacznę zbierać
- Ok, to do zobaczenia w szkole.
- Pa.

Noemi ubrała się, poczesała włosy i biegła po schodach do kuchni, aby coś zjeść. W kuchni siedział jej tata, nagle rozległ się trzask, a wyłaniający się z kuchni pan Jordan zobaczył swoją córkę, leżącą na podłodze.
- A mówiłem: nie skacz z tych schodów!- Krzyknął ojciec Noemi
- Teraz będziesz po mnie krzyczał?
- Nie... a bardzo cię boli?
- Troszkę.- Odpowiedziała dziewczyna trzymając się za kostkę
- Spróbuj wstać.- Powiedział tata Noemi i podał jej rękę. Wstała.
- Teraz przejdź kawałek.- Dziewczyna utykała na jedną nogę.
- No nic jedziemy do szpitala, gdzie masz kurtkę?- Powiedział ojciec Noemi rozglądając się.
- Nie! Nie jadę tam, wystarczy zawinąć w bandaż i noga będzie jak nowa- Zaprotestowała
- Nie będziemy tego bagatelizować, pytam gdzie kurtka?
- Sama sobie po nią zajdę!- Powiedziała obrażona Noemi, a pan Jordan tylko wzruszył ramionami i poszedł do kuchni po klucze od samochodu. W drodze zadzwonił telefon Noemi, to była Nelly
- Cześć! Dlaczego nie jesteś w szkole?
- Nie wkurzaj mnie nawet!
- Coś się stało?
- Owszem. Spadłam ze schodów i teraz jadę do szpitala, a nawet nie wiem po co, bo tylko trochę mnie noga boli!
- Noemi mówiła te słowa bardzo głośno i bardziej kierowała je do swojego taty niż do Nelly
- Jak to po co? Musi Cię obejrzeć lekarz, tego nie można bagatelizować.- Powiedziała zdziwiona dziewczyna
- O jesus, następna się znalazła! jakbym słyszała mojego tatę!- W słuchawce dał się słyszeć dźwięk dzwonka
- Sorry, muszę kończyć następną lekcje mamy. Zadzwonię na następnej przerwie.
- Nie musisz, ja zadzwonię jak już wyjdę...

- O ile w ogóle wyjdziesz.- wtrącił tata Noemi ze śmiechem
- Mógłbyś mi nie przerywać?
- Nie, nie mógłbym, a co?
- A dlaczego podsłuchujesz moje rozmowy?
- A dlaczego mówisz tak głośno, że ludzie którzy przejeżdżają obok słyszą cię w samochodach?- Dopiero teraz Noe uświadomiła sobie, że Nelly już dawno się rozłączyła. Mruknęła tylko coś pod nosem i przez resztę drogi siedziała już cicho.
Lekarz stwierdził, że noga jest ciężko poturbowana i że Noemi musi zostać co
najmniej dwa dni na obserwacji...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz