środa, 17 lutego 2010

[001] - `Nikt nie wie jaka na prawdę jestem`

-Wiesz, że dzisiaj piątek! - Noemi krzyknęła wesoło do telefonu. W słuchawce odezwał się głos Violetty
-Dzisiaj kolej na wieczorek u mnie. Pakuj się, tata po ciebie podjedzie.
-Ok, czekam.-
Powiedziała dziewczyna i rzuciła się w stronę szafy, aby zabrać potrzebne rzeczy.
-Mamo!- Zawołała -Gdzie moje piżama?- Mama Noemi przybiegła do jej pokoju
-Pierze się, a gdzie ty się wybierasz?
-Do Violetty, dzisiaj piątek.
-A tak faktycznie, weź jakąś koszulkę.
-Dobra. - Pani Elizabeth wyszła. Po godzinie pod dom podjechał samochód Wujka Jack'a (ojca Violetty). Noemi zbiegła do kuchni z przewieszoną przez ramię torebką i z plecakiem w ręku.
-Wujek już jest. Pa mamo !
-No, cześć.- Zanim dojechali do Violetty stali jeszcze 15 minut w korku, wreszcie nadeszła ta upragniona chwila, kiedy po ponad godzinie przesiedzianej w samochodzie można było porządnie rozprostować nogi.
Noe weszła do pokoju przyjaciółki.
-Jestem, co porabiasz? -dziewczyna rzuciła plecak i torebkę na łóżko.
-Fajnie, szukam jakiegoś filmu.- Odpowiedziała dziewczyna i nie patrząc na Noe zapytała- Dlaczego udajesz taki wesoły ton głosu? Co się stało?- Noemi ciężko usiadła na fotel, a Violet wyłączyła komputer i usiadła naprzeciwko niej.
-Po pierwsze idziesz do łazienki zmyć z twarzy tę tapetę i zrobić z tymi natapirowanymi, prostymi kudłami porządek.
-Z wielką chęcią.- Odpowiedziała dziewczyna i pomaszerowała w stronę łazienki. Po 20 minutach wyszła w luźnych spodenkach i koszulce z burzą loków na głowie, bez jakiegokolwiek makijażu. Na co dzień chodziła do szkoły w obcisłych spodniach, bluzkach z toną tapety na twarzy i z wyprostowanymi włosami. Nie lubiła siebie za to, ale nie dawała tego po sobie poznać. Violetta już zdążyła pościelić łóżka, zastawić stół słodyczami i wygodnie ułożyła się w fotelu. Noemi rzuciła się na łóżko.
-Teraz opowiadaj co jest.
-Mam już tego wszystkiego po dziurki w nosie. Tak naprawdę to okłamuję wszystkich dookoła, nawet siebie. Nikt nie wie jaka na prawdę jestem. Ja sama już też się pogubiłam. Nie wiem, czy jestem modnisią z toną tapety na twarzy, czy spokojną dziewczynką z burzą loków. Nie wiem, na prawdę nie wiem!- Spojrzała błagalnie na zamyśloną przyjaciółkę mając nadzieję, że usłyszy kilka słów pocieszenia i po raz pierwszy miała ochotę na kazanie, które zazwyczaj w takich sytuacjach prawiła jej Violet.
-Jeżeli to zrozumiałaś to chyba dobrze?- Powiedziała po chwili ciszy dziewczyna
-I co? Tylko tyle mi powiesz? Nic nie doradzisz?
-Jeżeli sama nie wiesz kim jesteś to ja też nie wiele o tobie wiem. Chyba czas na to, aby podjąć decyzję.
-Czego ma ta decyzja dotyczyć?- Zapytała wyraźnie zakłopotana Noemi
-Tego jaka chcesz być. Wolisz być zawsze modną, piękną, wylansowaną, czy zwykłą, przeciętną dziewczyną?
-Ja bym tak chciała trochę tego i tego.- Odpowiedziała Noemi, mrużąc oczy.
-Ty to naprawdę się pogubiłaś.- zakończyła rozmowę Violet. Po chwili zadzwonił telefon Noemi
-Słucham? Co się stało!? Ale jak? Bożee!!! Dobra spokojnie, opowiedz wszystko od początku.- Violetta słuchała przerażonej Noemi i nie mogła wywnioskować co się stało, wtedy dziewczyna włączyła tryb głośnomówiący i położyła palec na ustach, aby dać znak Violi, że ma być cicho.
-No więc tak...-mówiła w słuchawce zapłakana dziewczyna- Tom przyszedł do mnie i rozmawialiśmy, nawet nie wiem o co zaczął się później wykłócać. W końcu doprowadził mnie do takiego stanu, że wykrzyczałam mu w twarz, że to koniec i żeby więcej nie pokazywał mi się na oczy. Wybiegł z mojego domu i nie patrząc wbiegł na drogę. Jechał samochód...- W tym momencie dziewczyna wybuchnęła płaczem. Noemi spojrzała na przyjaciółkę, która siedziała obok zdębiała
-Nelly tylko spokojnie, mów dalej- Uspokoiła ją Noemi
-... I zaraz potem przyjechała karetka, zabrali go do szpitala. To wszystko moja wina! Gdyby nie ja wszystko skończyłoby się inaczej!- Krzyczała do telefonu rozhisteryzowana dziewczyna.- Nie wiesz kto może wiedzieć co z nim?
-Allan i ciocia Betty, w końcu pracuje w szpital, teraz ma dyżur...
-Błagam dowiedz się czegoś! Nie mam siły, żeby jechać do szpitala.- Mówiła Nelly
-Ok, tylko pamiętaj nie rób nic głupiego! Trzymaj się, będzie dobrze.
-Mam nadzieję, Pa i dziękuję
-Nie ma za co. Pa- Dziewczyna się rozłączyła.

-Violka możesz zadzwonić do swojej mamy i zapytać o Toma Jones'a? ja w tym czasie zadzwonię do Allana.
-Nie ma sprawy.- Odpowiedziała nieco otępiała dziewczyna. Noemi już wybrała numer Allana
-Allan? Cześć tu Noemi.
-O cześć.- Powiedział mało entuzjastycznie chłopak
-Wiesz co z Tomem?- Zapytała nie zwlekając
-Podobno go operują, ale lekarze nie chcą nic więcej powiedzieć.
-A gdzie teraz jesteś?
-Siedzę przed salą operacyjną w szpitalu.
-Od, zaraz tez tam będę.
-Myślę, że nie ma takiej potrzeby, ale jak wolisz. Nie bardzo chce mi się tu siedzieć samemu.
-Ok, do zobaczenia.

KONIEC
Taką czcionką pisane są rozmowy telefoniczne. mam nadzieję, że się spodoba :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz