Dziewczyna zaczęła się ubierać. Viola przyszła z pokoju obok
- Nie jest dobrze.- Wydukała- Mama mówiła, że ma liczne obrażenia. Teraz go operują, ale szczerze powiedziawszy nie ma większych nadziei, że będzie w pełni sprawny.
- Jaka kaszana...- Wzdychnęła Noemi- Idziesz ze mną do szpitala, czy może wolisz zostać w domu?
- Idę z Tobą, samej będzie ci tam niefajnie, a ja też go przecież znałam. To przez niego na każdym wyjeździe na basen musiałam cię ratować, bo cię topił.- Zaśmiała się i przystąpiła do przebierania się.
- Jest tam też Allan.
- A będę przeszkadzać?
- Ta... ciekawe w czym ?
- No nie wiem- zaśmiała się Violetta
- Jakoś nie jest mi teraz do śmiechu.- Odparła lekko poddenerwowana Noemi.
- Dobra, przepraszam. Chciałam jakoś przełamać tę grobową atmosferę. Trzeba się cieszyć, że żyje!
- Masz rację, już gotowa?- Zapytała Noemi narzucając na siebie kurtkę
- Prawie, a dzwoniłaś do Nelly? Na pewno się martwi.
- Dobrze, że mi przypomniałaś. Ty się zbieraj, a ja już wychodzę i w między czasie zadzwonię do niej. Będę stała przed blokiem.- Powiedziała Noemi zamykając za sobą drzwi. Wybrała numer Nelly
- Halo, Nelly?
- Tak.
- Z Tomem nie jest dobrze. Teraz go operują i nie wiadomo czy w pełni będzie sprawny, ma liczne obrażenia.
- I to wszystko przeze mnie - szlochała
- Trzeba się cieszyć, że żyje.- Noe powtórzyła słowa Violetty, które nadały jej otuchy.- Przepraszam cię, ale muszę już kończyć, idę z Violą do szpitala.
- Dobrze, ale jeżeli będziesz wiedziała coś więcej to zadzwoń, Ok ?
- Oczywiście i nie martw się, jakoś to będzie.
- Mhm... pa - Mruknęła dziewczyna i rozłączyła się. Viola właśnie wybiegła z klatki schodowej. Dziewczyny do szpitala miały zaledwie 15 minut drogi na piechotę, dlatego też szybko się tam pojawiły.
- Dobra, a gdzie jest ta sala operacyjna?- Zapytała Noemi wchodząc do szpitala. Nie lubiła tam przebywać. Szpital zawsze kojarzył się z niemiłym wypadkiem z dzieciństwa, po którym do teraz blizna trzymała się dziewczynie na czole.
- Poszukamy mamy to nam wszystko powie, pracuje na 4 piętrze. Chodź do windy.- Powiedziała Violetta kierując się w stronę wielkiego holu.
- Schodami będzie szybciej, chodź !- Powiedziała Noemi ciągnąc przyjaciółkę w stronę schodów. Wbiegły na czwarte piętro zdyszane i wpadły bez pukania do pomieszczenia dla pielęgniarek, gdzie zastały mamę Violetty z kilkoma koleżankami.
- Dzień dobry.- Powiedziała Viola
- Dzień Dobry.- Zawtórowała jej Noemi
- Mamo chodź na chwilkę.- Poprosiła grzecznie dziewczyna. Kiedy już znajdowały się na korytarzu Violetta wypytała mamę o wszystkie szczegóły i skierowały się do wind, aby wjechać na 8 piętro, ponieważ nie miały już sił, aby biec po tylu schodach. Na samym końcu korytarza, zaraz obok wejścia na salę operacyjną siedzieli rodzice Toma, a kawałek dalej siedział Allan obok, którego siedziała Syntia.
- Ona była w planach?- Zapytała Violetta wskazując palcem na dziewczynę siedzącą obok Allana.
- Nie bardzo, ale kit z tym, siądźmy tutaj i poczekajmy. Teraz akurat najmniej obchodzi mnie śliniąca się na widok Allana, Syntia. Wolę KUBUSIA !- Uśmiechnęła się Noemi, a Viola wybuchnęła śmiechem, co zwróciło uwagę chłopaka. Podszedł do dziewczyn, a Syntia podążyła za nim jak cień. Po przywitaniu otworzyły się drzwi sali operacyjnej i wyszedł z niej jakiś doktorek, po którego minie nie bardzo można było poznać czy jest zadowolony z przebiegu operacji, czy raczej załamany. Rozmawiał z rodzicami Toma.
- Jak się czuje Nelly?- Zapytał Allan
- Nie za dobrze. Cały czas mówi, że to jej wina.
- Po części.- Wtrąciła Syntia
- Co!?- Oburzyła się Noemi
- Spoko chciałam tylko zażartować.
- No to nie bardzo ci się udało, jak z resztą wszystkie twoje pseudo żarty.- Odgryzła się Noemi
- Dobra spokój- Wtrąciła Violetta to akurat jest najmniej ważne, chodźmy się lepiej dowiedzieć co z nim.
- Nie powie nam, bo nie jesteśmy rodzinom.- Powiedział Allan
- Spokojna twoja rozczochrana.- Powiedziała krocząc w stronę doktora, Noemi i Violetta. Noe przystanęła przy rodzicach Toma i zaczęła z nimi rozmawiać, a Viola podeszła do doktora. Kiedy już uzbierały wystarczająco dużo informacji wróciły do stojących przy windach Allana i Synti.
- A więc...- Zaczęła Viola, kiedy nagle otworzyły się drzwi windy i wyszła z niej Amanda.
- Dowiedziałam się co się stało. Wiecie może coś więcej?- Wbiegajac na korytarz pytała
- Właśnie się dowiedziałam, że operacja przebiegła pomyślnie. Było dosyć dużo komplikacji, stracił dużo krwi, ale żyje.
- Jeszcze jest w śpiączce- Wtrąciła Noemi, przerywając przyjaciółce
- Możliwe, że konieczne będzie amputowanie lewej nogi, ale czas pokaże co będzie się działo.- Dokończyła Violetta
- Bogu dzięki.- Odetchnęli wszyscy.
- Trzeba zadzwonić do Nelly.- słusznie zauważyła Syntia
- Po raz pierwszy się z tobą zgadzam, ja to zrobię.- Mruknęła niechętnie Noe odchodząc w kąt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz